У нас вы можете посмотреть бесплатно Szlak Karpacki #15: KONIEC или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Oto jest! Mój ziemski dzień sądu ostatecznego. Oddzielenie ziarna od plew. Dziś okaże się czy dojdziemy i skonamy kiedyś w spełnieniu, że przeżyliśmy TO. Paryjówka to miejsce specyficzne i nie dla wszystkich. Męczyłem się z zaśnięciem ponad godzinę, aż w końcu dałem za wygraną i usiadłem z biesiadnikami, czyli gospodarzami i lecącą sztafetowe GSB redakcją Magazynu Na Szczycie. 2h snu. 🤔 Pobudka o 3:30, wyjście rekordowe o 4:00, bo kochani znajomi z Wrocka wracają dziś z bieszczadzkich wojaży i mogą zajechać w południe po nas do Grybowa. Teraz tylko zostało przedreptać ostatnie 33 km. W Ropkach na chwilę schodzimy się z GSB, a później pierwsze podejścia. Dwa jelenie 10 metrów przed nami przekraczają ścieżkę. I zaczynamy piąć się w górę na Dzielec. Pierwsze poty za płoty. Kilka górek następuje po sobie i nagle coś zamruczało w krzakach. Dopiero później dowiedziałem się, że na wysokości Ropek egzystuje sobie niedźwiedź. Las jest cały wilgotny, ale jeszcze nie pada. Zejście do Czarnej łąką i już chlupie w bucieniu. 🥾 Za Flaszą szlak jest poprowadzony przy ogrodzeniu łąki, przez co kilka razy walczymy trochę z mokrymi gałęziami i krzakami. No patrzcie, jeszcze na koniec taka niespodzianka. Na tym szlaku codziennie jest "coś", codziennie jakaś mało przyjemna atrakcja. Przed nami ostatnia góra - Chełm. Skręcamy na mocne podejście z drogi asfaltowej. Leśka patrzy na mnie czy aby na pewno chcemy tam wejść... Jest stromo i zaczyna się już regularna ulewa. Ale super, Szlak Karpacki znów pokazuje pazury. 😍 Zdobywamy Chełm i pozostaje już tylko zejście do Grybowa. W miasteczku tym mieszka wspaniały pan Antoni, który wyrabia własnoręcznie drewniane medale dla osób, które przeszły cały szlak. Podchodzę do bramki, z balkonu miła pani pyta mnie czy kończę szlak. Potwierdzam. Każą czekać. Po chwili jest ze mną jest pan Antoni z żoną i synem. Wszyscy mi gratulują i wręczają medal. Wpisuję się do pamiątkowej książki. Wspaniałe chwile, gdy niezwykli ludzie cieszą się naszym sukcesem, ściskają i robią pamiątkowe zdjęcie. Tu powinna być prawdziwa meta tego szlaku, zwłaszcza, że na dworcu PKP ostatnio wycięto słup z końcową kropką. A już byłem gotowy na ucałowanie oznaczenia końca tego dzikusa. Pozostaje jedynie zrobić sobie zdjęcie z napisem Grybów na peronie i wzruszyć się, że to już koniec mojego najtrudniejszego szlaku w życiu. Ten szlak dał mi w kość jak żaden inny. Czasem zastawiałem się czy to czym szedłem jeszcze nadaje się na miano szlaku. Ktoś, kto projektował ten szlak musiał... bardzo kochać Karpaty. 😎 Ta - nazwijmy to - PRZYGODA zahartowała mnie górsko, jak nic innego nigdy wcześniej. Tyle razy można było dać sobie spokój i się złamać, ale ten szlak to ciągłe, niemal codzienne wyzwania. Czasem rozpatrywałem je w kategoriach walki. Albo mnie to zniszczy, albo pójdę dalej. W końcu to tylko i aż spacer, wędrowanie. Przełamałem tu swoje niedźwiedzie lęki i obawy, a przynajmniej w jakimś stopniu nauczyłem się nad nimi panować. Jeszcze nigdy szlak aż tak mnie nie dotknął i jeszcze nigdy nie doświadczyłem tak dogłębnej samotności. Pierwsi spotkani turyści po tygodniu, później jeden dzień ich widziałem i to tyle. Dalej już tylko piesio i ja. Brak zasięgu, cywilizacji, oparcie tylko w sobie samym. I w tym piesku wszechpotężnym. Może to jeszcze kiedyś przetrawię, ale na tę chwilę więcej już nie chcę ani jej, ani sobie serwować takich atrakcji. Dowiedziałem się o sobie i swoim życiu kilku rzeczy, których nie chciałbym tu upubliczniać. Nigdzie wcześniej nie było mi dane tak zajrzeć wgłąb siebie, poczyścić głowę i rozwichrzone w niej myśli. Od kilku dni miałem już dosyć, ale wiem, że nieraz jeszcze zatęsknię za tą wolnością. Za tą idyllą na spotkanie, z którą wychodzą przecież dziesiątki wędrowców. I tak, oswajany z każdym dniem Szlak Karpacki daje uczucie wolności. Teraz wracamy do domu dzięki dobrym ludziom (dziękuję!), wyglądam za okno samochodu i widzę te liściaste pagóry i zielone drzewa. To było częścią mnie przez ostatnich 15 dni. I z drugiej strony aż żal opuszczać ten DOM... Boskie siły natury pozwoliły nam przejść ten najdzikszy zaułek Polski w zasadzie bez szwanku. Moja wdzięczność za to, ale także za Wasz wkład w zrzutkę nie zna granic. Razem zrobiliśmy kawał dobrej roboty! Dystans: 33 km / 455 km ↗️ 1069 m ↘️ 1353 m⌛7h20min Piosenka dnia: "Chwała temu co bez gniewu idzie Poprzez śniegi deszcze blaski oraz cienie W piersi pod koszulą całe jego mienie" - SDM / StEd 0:00 Słabiutka regeneracja 2:50 Ropki 4:33 Podsumowanie szlaku 5:48 Szlakowe refleksje 9:06 Mental i fizjo 10:45 Przygotowanie na spotkanie z niedźwiedziem 14:42 Deszcz 17:12 Dedykacja 18:24 Podziękowania 19:33 Porównanie trzech najdłuższych szlaków 22:12 Błądzenie na koniec 23:53 Chełm, ostatnia góra 25:31 FINAŁ #szlakkarpacki #beskidniski #szlak