У нас вы можете посмотреть бесплатно Sprzedajesz mieszkanie „prywatnie”? Właśnie stałeś się niewidzialny dla 80% najlepszych klientów! или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Link do artykułu: https://adresujemy.pl/blog/sprzedajes... Marcin: Dzień dobry, Słupsk! Tu Marcin, witam Was w kolejnym odcinku podcastu 'Adresujemy'. Dziś temat, który rozgrzewa do czerwoności fora internetowe i… nasze biuro przy Mickiewicza. Ze mną jest Aleksandra. Cześć, Ola! Ola: Cześć, Marcin! Cześć wszystkim. Tak, temat jest gorący, bo dotyczy pieniędzy i – powiedzmy to wprost – marzeń o szybkim zarobku bez dzielenia się z nikim. Marcin: Dokładnie. Słuchaj, scenka z życia: wchodzi Klient, patrzy mi głęboko w oczy i mówi: 'Panie Marcinie, po co mi pośrednik? Wrzucę ładne fotki, dopiszę wielkimi literami BEZ POŚREDNIKÓW i mieszkanie sprzeda się samo'. Co Ty na to Ola: Klasyk. Odpowiadam wtedy pytaniem na pytanie: 'A komu chce Pan to sprzedać?'. Bo wiesz, Marcin, ten magiczny dopisek 'Oferta prywatna' działa jak bardzo specyficzny filtr. Tylko że to filtr, który często przepuszcza same szkodliwe elementy. Marcin: O tak. To trochę jak z analogią samochodową, którą ostatnio tłumaczyłem jednemu sprzedającemu. Masz piękne auto, perełkę, serwisowaną w ASO. I teraz masz wybór: wstawiasz je do salonu, gdzie pachnie kawą i nowością, czy stawiasz na błotnistym parkingu pod blokiem z kartką za szybą? Ola: Opcja 'parking pod blokiem' to wypisz wymaluj sprzedaż prywatna na portalu ogłoszeniowym. Kto tam dzwoni? Przypadkowi ludzie, którzy chcą 'tylko popatrzeć', albo tacy, co kopią w opony i szukają rysy, żeby zbić cenę o połowę. To jest męczarnia. Marcin: Właśnie! A w salonie – czyli w biurze nieruchomości – pojawia się klient, który szuka bezpieczeństwa i jakości. Jest gotów zapłacić więcej za pewność, że nie kupuje kota w worku. Ale Ola, przejdźmy do konkretów. Kogo tracą ludzie, którzy upierają się przy sprzedaży na własną rękę? Ola: Tracą tych najlepszych. Tych, których nazywamy 'Klientami Premium'. Weźmy na przykład typ 'Specjalista i Manager'. Lekarze, prawnicy, kadra z naszej słupskiej strefy ekonomicznej. Oni mają pieniądze, ale nie mają czegoś innego... Marcin: Czasu! Dokładnie. Wyobrażasz sobie ordynatora szpitala, który między operacjami scrolluje OLX i dzwoni po ludziach, którzy nie odbierają? Nie ma szans. Oni działają w modelu concierge. Dzwonią do nas: 'Marcin, potrzebuję apartamentu w centrum, znajdź mi trzy pewne oferty'. Ola: I jeśli Twojej oferty nie ma w naszej bazie, to dla tego lekarza ona po prostu nie istnieje. Kropka. Ale jest jeszcze druga grupa, moja ulubiona z prawnego punktu widzenia – Klienci Kredytowi pod presją czasu. Marcin: O tak, ci z promesą w ręku i zegarem tykającym nad głową. Ola: Właśnie. Oni panicznie boją się amatorszczyzny. Boją się, że w księdze wieczystej jest jakiś bałagan, o którym sam nie wie. Dla nich logo 'Adresujemy' to sygnał: papiery są czyste, proces jest bezpieczny. Marcin: Dodałbym do tego jeszcze jeden typ, który w Słupsku jest coraz częstszy – 'Klient Relokacyjny'. Ludzie, którzy przyjeżdżają tu do pracy, np. do bazy w Redzikowie. Oni nie znają miasta. Ola: Dokładnie. Nie wiedzą, która ulica jest bezpieczna po zmroku, a gdzie za rok wyrośnie im wieżowiec przed oknem. Potrzebują przewodnika, a nie sprzedawcy, który wciśnie im cokolwiek, byle sprzedać. Bez pośrednika taki klient nawet nie spojrzy na Twoje mieszkanie, bo Ci zwyczajnie nie ufa. Marcin: No dobrze, Ola. Skoro ustaliliśmy, że najlepsi klienci omijają oferty prywatne szerokim łukiem, to kto w takim razie dzwoni do naszego 'samodzielnego' sprzedawcy? Ola: Och, dzwonią wilki. Dzwonią łowcy okazji, flipperzy i zawodowi negocjatorzy. Ludzie, którzy mają ustawione powiadomienia na 'oferty prywatne' tylko po to, żeby ustrzelić kogoś, kto nie zna realiów rynkowych. Marcin: Brzmi groźnie, ale taka jest prawda. Klient agencyjny pyta: 'Czy stan prawny jest uregulowany?', a łowca okazji z portalu pyta: 'Dlaczego tak drogo i ile pan spuści, bo biorę za gotówkę dzisiaj?'. Ola: I tu dochodzimy do matematyki, która boli najbardziej. Wielu sprzedających myśli: 'Oszczędzę 15 tysięcy na prowizji biura'. A kończy się tak, że pod presją takiego zawodowego negocjatora spuszczają z ceny 40 tysięcy. Marcin: Dokładnie! Zróbmy szybki rachunek sumienia. Lepiej sprzedać przez nas za 500 tysięcy, zapłacić prowizję i mieć na rękę, powiedzmy, 485 tysięcy plus święty spokój... Ola: ...niż sprzedać samemu, po miesiącu użerania się, za 460 tysięcy, bo 'łowca okazji' tak Cię zmanipulował, że byłeś szczęśliwy, że w ogóle ktoś to kupił. Nie wspominając o ryzyku błędów w umowie, które ja potem muszę prostować. Marcin: Otóż to. W 'Adresujemy' nie jesteśmy słupem ogłoszeniowym. My jesteśmy managerami majątku. Często ten Twój idealny klient – ten lekarz czy ta rodzina szukająca bezpieczeństwa – już u nas jest. Ola: Więc jeśli chcesz sprzedać, a nie tylko 'sprzedawać', to zapraszamy na kawę do nas na Mickiewicza 20. Sprawdzimy stan prawny, wycenimy realnie i połączymy Cię z klientem, który szuka domu, a nie okazji do zarobku Twoim kosztem.