У нас вы можете посмотреть бесплатно Defekt - GHB prod. Jordan Beats или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
ZAMÓW PŁYTĘ: http://dfkt.pl / defektofficial@gmail.com Defekt prezentuje pierwszy singiel z debiutanckiego albumu "De Facto" pt. GHB. Oficjalna premiera płyty odbędzie się 16 czerwca 2017 roku. Na pamiątkę do sprzedaży trafi limitowany nakład krążka w wersji fizycznej, który nigdy nie zostanie dotłoczony. Cena: 25 zł. + 5 zł. za wysyłkę. ► FACEBOOK: / defektoficjalnie ► DOŁĄCZ DO WYDARZENIA PREMIEROWEGO: / 105283270043544 ► BOOKING KONCERTÓW: defektofficial@gmail.com Defekt składa się z trzech żyrardowskich raperów Yestem, Choina oraz Głowy, a "De Facto" to owoc ich dwuletniej współpracy. Longplay jest w dużej mierze ukłonem w stronę starej szkoły, niemniej nie brakuje na nim nieśmiałych inspiracji nowymi trendami. Składa się z 14 tematycznych numerów, nie bez znaczenia oddzielonych od siebie solówkami artystów. Album: De Facto LP Premiera: 16.06.17 Tytuł: GHB Rap/Tekst: Głowa, Yestem, Choin Producent: Jordan Beats Mix/Mastering: Hugiz Records - / hugizrecords Nagrania: Theodor / Sounds of Street - / soundsofstreet Cover / Szkice: Natalia Adach Cover / Projekt Graficzny: Dominika Zarzycka Cover / Tagi: OBR INSTAGRAM / glowazrdw / yestem1 ================================= TEKST [GŁOWA] Gorzka pigułka wśród fusów porannej kawy Nękają Cię sprawy, nie zdajesz sobie sprawy, że Coś zabiera tlen, życie traci sens Gwałt sumienia, umysłu i problem za problemem truje dzień Jedna wiadomość dobra na sto Wokół syf, pożoga, jakby wrócił Fidel Castro I nie ma przebacz - nie masz nieba Nieurodzajna gleba, dywan ściętych głów ją wyściela Niewiele trzeba, by zrozumieć, że wygrywa miłość Powiedz to dzieciom, które w kopalni dzierżą stalowy kilof Wojny o bilon i w imię bogów, sztuczny jak nylon świat Pełen paradoksów, masonerii, ortodoksów, kast Co drugi wyprzedany bank Kredyty i debety zakopią nas wszystkich niczym piach Aż strach pomyśleć o GMO i lekach Wpadamy w letarg, w zombie człowiek zmienia człowieka Gwałci nas system, gwałcą nas wszystkie media Prasa, telewizja, radio - tabloidowa brednia Powszednia. Wirtual podaje Ci trutkę Byś zabijał w nim pustkę, stając się ufoludkiem Weź prostytutkę, zużyj ją jak towar Załóż drugiego kondona i ruchaj od nowa Każde małe zło odciska piętno w układzie Nie zapominaj Ref. Niewiele trzeba, by zrozumieć, że wygrywa miłość Chyba że gwałcisz ją jak sukę i zdobywasz siłą GHB. Miłość. GHB. Miłość. GHB. Miłość, chyba że GHB Niewiele trzeba, by zrozumieć, że wygrywa miłość Chyba że gwałcisz ją jak sukę i zdobywasz siłą GHB. Miłość. GHB. Miłość. GHB. Miłość. GHB, chyba że miłość [YESTEM] Nie sposób odizolować od siebie problemu Nie ma jednolitych reguł, większość dzieje się na przekór Za dużo stresu, ciągłe zniekształcanie tekstur Życie każe rwać do przodu, rwąc serca z poliestru Zabrakło marginesu - po jakiej stronie stoisz Ty? Czy Ciebie też boli, kiedy człowiek roni gorzkie łzy? Czujesz wstyd za to, jak ten świat wygląda dziś? Czy jest to obojętne Ci? Niewiele trzeba, by zrozumieć, że wygrywa miłość Powiedz to bezdomnym, tym, co wiecznie zimno Wietrznie i cicho, czerniej niż w limbo Codzienne widmo, walka o igloo Znowu zniknął ktoś, czy to śmierć zebrała żniwo? Sram na taki widok, pomoc nie zjawi się znikąd Okamgnienie, człowiek w glebie, żywot nędzny Świat się śmieje, płoniesz w gniewie, obraz smętny Za oknem deszcz permanentny, siarka leje jak z cebra Łapie chwile ulotne, nie żaden algorytm szczęścia Droga jest warta przejścia, będą niedociągnięcia Radość jest do ścignięcia, wszystko kwestią podejścia Wokół wiele cierpienia, gwałty, przemoc, mordy W oczach się łza zawiesza - bieda, choroby, wojny Wpływ mamy znikomy, w nas brakuje magii Ty łykasz GHB i że nie czujesz zgagi Ref. [CHOIN] Wiesz, co mnie wkurwia? Że walczymy z niewidzialnym wrogiem Że za niepewnym słowem ludzie rzędem skaczą w ogień Że gwałcimy człowieka w sobie nieczuli na co dzień Byle schować brud pod dywan, a smród znieczulić nałogiem Przegrałem nieraz, gwałcąc własną wolę Tracąc marzenia, a głos sumienia gwałci mnie teraz Piłem, się bawiłem, dziś o włos od uzależnienia Czarne myśli wychodzą z cienia Niewiele trzeba, by zrozumieć, że wygrywa miłość... i cisza Ludzkie ramię utopiło twoją chęć do życia Płyniemy wpław przez wpływ złych ludzi A krzywda to budzik! Kiedy się obudzisz? Skurwysynu z biczem w ręku, spotka Cię chłosta Los ci odda hitem, ostra riposta To my wybieramy, toniemy w niemych postach Jak wybór to moralność, nie tłumaczy Cię rozkaz Ot tak strzał w głowę, kropla krwi Ot tak emocja obca Dla oprawcy kropka, dziura po kuli ot tak Dla kogoś zdanie przerwane po kilku głoskach Muszę sprostać, muszę mieć grubą skórę Rozwodu nie da zło, bo na dobrym robi fortunę Więc żyję swoim życiem w komedii czy tragizmie I chcę być chociaż dobry w tym swoim egoizmie Outro: Miłość-GHB-Miłość-GHB-Miłość-GHB x4