У нас вы можете посмотреть бесплатно Moja teściowa poniżyła moje danie — ale wtedy rodzina mojego męża odkryła, kto je ugotował… или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Moja teściowa poniżyła moje danie — ale wtedy rodzina mojego męża odkryła, kto je ugotował… Pierwszy raz, gdy zobaczyłam Marka, trzymał w jednej ręce butelkę Żubrówki, a w drugiej nóż szefa kuchni, jakby nie był pewien, któremu bardziej ufa. Byliśmy w kuchni testowej Kowalski i Syn, sieci delikatesów z kultowym statusem na wschodzie kraju, przygotowując degustację dla mediów. Dołączyłam do firmy pół roku wcześniej i ku mojemu zdziwieniu, sam wiceprezes, Stanisław Kowalski, lubił gotować na takie okazje. Już kroiłam fenkuł, gdy pojawił się Marek. Uśmiechnął się krzywo, kiwnął głową w stronę deski i powiedział: "Siekasz jakbyś to na serio myślała." "Lepiej niż flirtuję," odpowiedziałam nie podnosząc wzroku. Stanisław zaśmiał się za mną. "Katarzyna to nasza wschodząca gwiazda. Mów z szacunkiem, bo zagada cię na śmierć." Dowiedziałam się, że Marek to jego bratanek. Nie pracował w naszym dziale. Teoretycznie był w marketingu, ale Stanisław wciągał go do wydarzeń, gdy potrzebował dodatkowej pary rąk. I muszę przyznać, te ręce były dobre w kuchni. Tego wieczoru, gdy ostatni gość wyszedł, a światła przygasły do miękkiego bursztynu, stuknęliśmy się kieliszkami nad resztkami tarty z kozim serem. Przechylił głowę i powiedział: "Naprawdę to kochasz, prawda?" "Co, tartę?" "Nie, karmienie ludzi, tworzenie czegoś, co zatrzymuje ich w pół zdania." Nie zdawałam sobie sprawy, że to widać. "Tak," powiedziałam cicho. "Chyba tak." Trzy miesiące później byliśmy parą. Sześć miesięcy potem zaręczeni, rok w sumie i pobraliśmy się podczas małej ceremonii z widokiem na jezioro, gdzie Stanisław wygłosił toast, który sprawił, że płakałam nad kieliszkiem prosecco. Na przyjęciu Marek nachylił się i szepnął: "Wiesz, na co czekam najbardziej?" Uśmiechnęłam się. "Na co?" "Że będziesz gotować codziennie do końca mojego życia." Boże, byłam głupio szczęśliwa. Kupiliśmy eleganckie mieszkanko na Żoliborzu z kuchnią w ambudzie, którą natychmiast uczyniłam swoją. Otwarte półki, miedziane patelnie, przyprawy alfabetycznie. Marek żartował, że jest bardziej zorganizowana niż urząd skarbowy. Pożerał wszystko, co robiłam. "Gotujesz jakbyś chciała coś wygrać," mówił między kęsami pieczeni z czarnym czosnkiem czy jagnięciny z harissą. Wylizywał talerz, całował mnie w policzek i mówił, że jest najszczęśliwszym facetem na świecie. Witamy w Zemście z Anną – gdzie prawdziwe historie miłości, zdrady i niespodziewanej zemsty rozgrywają się każdego dnia. Jeśli interesują Cię silne emocje, rodzinne konflikty i opowieści z zaskakującym zakończeniem, jesteś we właściwym miejscu. Nowe filmy codziennie Polub, jeśli ta historia Cię poruszyła Napisz w komentarzu, co o tym myślisz Udostępnij komuś, kto powinien to usłyszeć Zasubskrybuj i włącz powiadomienia, aby niczego nie przegapić #ZemstazAnną #HistorieZemsty #DramatRodzinny #MocnaKarma #ZaskakująceZwroty #PrawdziweHistorie