У нас вы можете посмотреть бесплатно Wieźba dachowa abc - samemu - wyciąganie z dołu dokupionych K24 или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Sierpień - Październik 2011rok. Prezentuje jak dokonałem budowy więźby dachowej, bez pomocnika. Ponieważ chciałem udowodnić niedowiarkom, że to możliwe i że zrobię to dokładniej niż fachowcy. Oczywiście najpierw zbudowałem sobie, z rurek i elementu pół osi samochodowej dźwig obrotowy. Domontowałem do jego obrotowego wysięgnika wyciągarkę elektryczną o udźwigu 650 kg. No i żeby dźwig był stabilny domontowałem na przeciwnym ramieniu wyciągarki przeciw wagę, którą w zależności od ciężaru krokwi musiałem czasem korygować. Takim dźwigiem wciągałem krokwie z dołu na górę budynku. Potem stosując technikę rozciągania sznurka (pomiędzy kalenicą a murłatą) trasowałem kąty i zacięcia krowi. Następnie przy użyciu ręcznej wyciągarki korbkowej i zespolonego rozstawnego słupa ustawionego dzięki linom wiązanym po przekątnej do kotew murłaty, podciągałem zacięte krokwie na swoje miejsce. Nieprecyzyjności zacięć, korygowałem już na górze przy pomocy szlifierki kątowej z tarczą z papieru ściernego. Jak już krokiew pasowała co do milimetra, to zaczynałem montaż od dołu czyli od murłaty. Najpierw nawiercałem w krokwi otwory a dopiero potem wbijałem duże gwoździe. Wspominam o tym, ponieważ żaden cieśla z którym miałem okazje rozmawiać w mojej okolicy, nigdy nie nawiercał żadnych otworów w krokwiach, tylko wbijał gwoździe na "chama". Mało tego wszyscy oni twierdzili, że to nie zaszkodzi krokwiom. A to jest kardynalny błąd, bo krowie podczas montażu na dworze zawsze są nasiąknięte wilgocią z powietrza a czasem i od deszczy. Problem zaczyna się później, kiedy pod przykrytym już dachem krokwie wyschną na pieprz. W każdym miejscu gdzie był wbity taki wieki gwóźdź dochodzi do rozpękania drewna nawet do kilkunastu centymetrów w każdą stronę po słojach od takiego gwoździa. Oczywiście wtedy to połączenie jest już poważnie osłabione. Na dole krokwi dla wzmocnienia poprzykręcałem jeszcze dziurkowane blaszane kątowniki, dla zabezpieczenia poderwania krokwi w wypadku potężnej wichury. Bo widziałem już w życiu kilka dachów, które przez takie zaniedbania zostały w całości poderwane przez silne wichury. Murłaty z kotwami zostały na miejscu, a cała więźba z membraną i blachą była zerwana. No bo przecież cieśle są najmądrzejsi i wbijają tylko po jednym gwoździu, bo uważają że krokwie i dach są tak ciężkie że sam ciężar ich przygniata do murłaty. ! Jak już miałem zamocowany dobrze dół krokwi do murłaty, przeprowadzałem montaż na górze do belki kalenicowej. Oczywiście najpierw nawiercałem otwory wiodące, a potem wbijałem gwoździe i to zawsze minimum dwa.