У нас вы можете посмотреть бесплатно UNESCO Kazachstan #10 - Jedwabny Szlak, średniowieczne Aktobe или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
#Kazachstan #JedwabnySzlak #unesco Jesienią 2021 roku podczas podróży po Kazachstanie byłem jeszcze młodym, nieopierzonym, niezbyt doświadczonym podróżnikiem. Moja wiedza dotycząca obiektów UNESCO miała wiele luk i pozostawiała sporo do życzenia. Dlatego też mocno zdziwił mnie stojący przy drodze z Ałmat do Turkiestanu znak, który twierdził, że 15 km na północ, gdzieś pośrodku bezdroży i rozlewisk znajduje się starożytny zabytek UNESCO. Prawdziwe zapomniane miasto, zamieszkałe niegdyś przez ponad pół miliona ludzi. Tymczasem wg mojej wiedzy nic takiego tam nie było… Harmonogram mojego pierwszego wyjazdu do Kazachstanu obejmował zwiedzenie kilku unesków. Na liście były petroglify w Tanbałach, Mauzoleum w Turkiestanie oraz kilka biosfer. Ale osady o nazwie Aktobe (nie mylić z miastem o tej samej nazwie leżącym w zachodnim Kazachstanie) na niej nie było. Okazało się, że jest to jeden z ukrytych obiektów, znajdujących się na zawierającej aż 33 pozycje liście przypisanej do innego kraju. Tym wpisem UNESCO był Jedwabny Szlak – Sieć Tras Korytarza Chang’an-Tianshan. Ów wpis jest tzw. wpisem wielokrotnym, czyli zawierającym więcej niż jeden obiekt – podobnie jak wpis pt. Kopalnie Soli w Polsce zawierający trzy obiekty: Wieliczkę, Bochnię oraz Zamek Żupny w Wieliczce. W przypadku Jedwabnego Szlaku pod jednym wpisem znalazły się aż 33 obiekty – z czego 22 w Chinach, trzy w Kirgistanie i osiem w Kazachstanie. Uprzedzając fakty: mam po co wrócić do Kazachstanu! Podjęliśmy rzuconą nam przez los rękawicę i bezzwłocznie zjechaliśmy z autostrady. W teorii było blisko – 15 kilometrów – powinniśmy więc dojechać w kilka minut. Jak to jednak często bywa droga wkrótce się skończyła, i większość trasy pokonaliśmy jadąc na przełaj. Zajęło nam to godzinę, ale najważniejsze, że dojechaliśmy w jednym kawałku – co ze względu na podmokły teren wcale nie było takie oczywiste. Tutaj mała podpowiedź dla pragnących podążyć kiedyś naszym śladem: z autostrady A-2 jest też inny zjazd, i wtedy macie do przejechania tylko 4 kilometry… Ruiny Aktobe leżą w rozwidleniu dwóch niewielkich rzek: Aksu i Chu. Jeżeli poświęcicie chwilę na dokładniejsze obejrzenie zdjęć dołączonych do tego artykułu to przekonacie się, że nazwanie tych strumieni rzekami jest nieco na wyrost. Ciągną się one gęstymi serpentynami przez kilkadziesiąt kilometrów, meandrując w rekordowy wręcz sposób i nawadniając okoliczną równinę tak skutecznie, że w wielu miejscach nawet dziś zamienia się ona w nieprzejezdne bagno. Cała historia na globu: https://40latidopiachu.pl/2025/10/23/...