У нас вы можете посмотреть бесплатно VITRONES - OUTCAST или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
TITLE; OUTCAST ARTIST; VITRONES ALBUM; TBA LABEL; HD CREW HD CREW FB; / hd.crew.bdg BAD KARMA SOON Tekst: Nigdy nie byłem jak inni bo miałem swój własny świat chcieli mnie wepchnąć do kosza tak jak bym nie był nic wart miałem swoje zwyczaje oni mieli swoje wixy gdy szpanowali przed kumplami wolałem czytać komiksy motyw super herosa był dla mnie ciekawą wizją no bo tak samo jak oni chciałem mieć wpływ na rzeczywistość byłem zwykłym dzieciakiem uznali mnie za frajera chłoneli pierwsze procenty gdy ja chlonąłem marvela komiksy ze spidermanem czytało się godzinami potem przyodziałem maskę dając upust wyobraźni chciałem obraniać niewinnych w imieniu sprawiedliwości wtedy jeszcze nie wiedziałem że zło w mym świecie zagości w końcu rozpoczął się proces przemiany w wynaturzenie poznałem smak nienawiści czułem jak dobro maleje Wchodziłem w ciężkie klimaty czytaj w erę patosu wtedy w mej dziecięcej głowie tworzyłem wizję chaosu z jakieś dwa lata później sam się zesłałem do piekła wtedy jeszcze nie wiedziałem co tak naprawdę mnie czeka byłem święcie przekonany że będzie lepiej niż kiedyś a potem pytałem siebie jak ja w to mogłem uwierzyć pamiętam drugi rok nigdy tego nie zapomnę kiedy skręcałem się z bólu te kurwy spały spokojnie wtedy wpadłem w melancholie ból parzył niczym tequila a zapach miejskiego smogu działał jak Hydroxyzyna wtedy obiecałem swiatu że sie niebawem odegram długo szukałem spokoju i odnalazłem go w dźwiękach któregoś dnia wziąłem kartkę po prostu zacząłem pisać zrzucając ogromna ciężar jakim była pusta cisza ogromna motywacja a kiedyś talentu zero a dzisiaj stoję przy majku i szczam na łeb tym frajerom złe słowa kiedyś raniły dzisiaj mam w to wyjebane za sobą mam wiarę ludzi co mocno wierzy w mój talent nie wiem czy jestem gotowy wkrótce się wszystko okaże jak wzmocnił się mój charakter po całej tonie obrażeń popijając łyche z colą przy niewielkim oświetleniu układam dantejskie sceny na małym skrawku papieru Na stole litrowy bells szklanka do połowy pełna w popielniczce niedopałki butelka trucizny w wersach w sumie nic się nie zmieniło bo dalej mam wiarę w siebie Twój zapach kiedyś przyjemny budzi we mnie obrzydzenie to właśnie dzięki tobie wiem dziś co znaczy zepsucie zmieniłem się tak przez ciebie szczerze tego nie żałuję dziś chciałbym stanąć przed tobą Może byłoby to głupie pragnę powiedzieć ci skarbie że chciałbym byś była trupem 2x