У нас вы можете посмотреть бесплатно Kiedy żywność można wrzucać w koszty? (odc. 36) или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Rozliczanie kosztów w firmie - sprawdź: ► 6 sytuacji, w których urzędnicy odrzucą Twój koszt http://www.infakt.pl/blog/kiedy-urzed... ► 11 ciekawych pomysłów na koszty - sprawdź http://www.infakt.pl/blog/wydatki-w-k... Transkrypcja: https://www.infakt.pl/blog/wp-content... Cześć. Przed Wami nowy odcinek inFakt TV, w którym zajmiemy się bardzo głośnym i zarazem kontrowersyjnym tematem: Kiedy żywność można wrzucać w koszty? Z żywnością w firmie jest trochę jak z benzyną do samochodu, bo często to po prostu konieczny zakup, który w zasadzie od razu zostaje spożytkowany – nie zostaje na dłużej. Tyle że benzynę dość łatwo powiązać z przychodami, a jedzenie – niekoniecznie. No bo przecież każdy musi jeść – nie ma tutaj znaczenia, czy prowadzi firmę. Ale już nie każdy musi jeździć samochodem. Żeby zobrazować temat, przypomnijmy sobie naszego programistę, Tomasza freelancera. Tomasz programuje we własnym mieszkaniu, robi to naprawdę długo i intensywnie, więc gotować nie ma czasu. No to zamawia pizzę, taką solidną, lepszą, za 40 zł. I co, może ją wrzucić w koszty? Niestety nie. To koszt o charakterze osobistym. Natomiast gdyby Tomasz zatrudniał innych programistów, to już mógłby rozważyć rozliczenie takiego kosztu. Podkreślam – rozważyć – gdyż pewności tutaj nie ma. A zatem – w koszty można wrzucać – z dużą dozą ostrożności: przekąski i napoje dla własnych pracowników – uzasadnieniem może być po prostu wpływanie na ich efektywność i dobrą atmosferę, przekąski i napoje dla klientów – tutaj uzasadnieniem mogą być standardy w danej branży i wpływanie na decyzję klienta. Ot, choćby cukierki leżące w poczekalni u fryzjera, czy herbata oferowana klientom gabinetu masażu. Żywności jednak NIE można rozliczyć, gdy: służy samemu przedsiębiorcy – tak, jak w przykładzie z pizzą, gdy stanowi koszty reprezentacji. Wszystko przez to, że „reprezentacja“ kosztem być nie może. Jest to inaczej mówiąc „wystawność”, czy „wytworność”, czyli działania służące przede wszystkim wywołaniu określonego wrażenia – a nie służące wprost osiąganiu przychodów. A więc należałoby się poważnie zastanowić, czy w koszty wrzucać zakup drogiego zestawu sushi – nawet, gdy jest przeznaczony dla klientów lub pracowników. Natomiast z wrzuceniem w koszty kawy, herbaty, wody mineralnej, ciastek czy paluszków – nie ma większego problemu. OK, żywność w miejscu pracy mamy załatwioną. A co z żywnością POZA miejscem pracy? Co ciekawe, sytuacja jest obecnie prostsza niż była! Przedsiębiorca na pewno nie może rozliczać w kosztach obiadów, które spożywa sam, z rodziną lub ze znajomymi. Natomiast może rozliczać w kosztach obiady z klientami – mimo że przez długi czas urzędnicy nie zgadzali się na to. W listopadzie 2013 r. fiskus wydał interpretację ogólną, z której wynika, że wydatek na obiad z klientem lub współpracownikiem można wrzucić w koszty. Oczywiście musi on być powiązany z przychodami i ten fakt trzeba udowodnić – np. fakturami, czy umową. Oprócz tego, w koszty można wrzucać wydatki na pożywienie kupowane w ramach spotkań firmowych, czy wyjazdów integracyjnych. W obu przypadkach rozliczać jednak nie można alkoholu. No i uważając na wspomnianą reprezentację. A Wy? Rozliczacie czasem w firmach wydatki na żywność? Obiady w restauracjach? Lunche z klientami? Mieliście z tym problemy? Podzielcie się w komentarzach, a ja się z Wami żegnam i przy okazji zachęcam do subksrypcji kanału inFakt TV. Kolejne odcinki są już w drodze.