У нас вы можете посмотреть бесплатно GRUZIN - LUSTRA или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
(Zwrotka 1) Mój umysł to klatka, gdzie myśli to dzikie ptaki, Szukają wyjścia, choć wokół same wraki Czas to piasek, który ucieka mi przez palce, Zostaję sam na placu boju, w wieczystej walce Betonowe drzewa zamiast liści mają cienie Karmię nadzieją to moje głuche sumienie Słowa to naboje, ładuję je prosto w ciszę Piszę ten testament, choć nikt go nie usłyszy Ulica to rzeka, co wciąga nas w swoje odmęty Każdy krok to kamień, co o dno jest pęknięty Sny to witraże, które rozbijasz na drobne, ( W świecie, gdzie uczucia są do siebie niepodobne Moja wola to stal, hartowana w ogniu złości Buduję katedrę z moich własnych słabości Gwiazdy to dziury w całunie tej czarnej nocy, Patrzę w nie często, gdy szukam w sobie pomocy. Wspomnienia to kurz, co osiada na starych zdjęciach Przeszłość to węzeł, co zaciska się w objęciach Sumienie to kompas, co igłę ma dawno zgiętą Idę przez życie tą ścieżką mroczną i krętą Moja krew to atrament, rozlany na brudny bruk Słuchaj jak tętni ten rytm, to serca ciężki stuk Prawda to maska, którą każdy z nas chce zdjąć Ale boisz się dotknąć tego, co może cię pchnąć (Refren) To mój świat, labirynt zbudowany z luster, Gdzie serca są pełne, choć portfele puste. Biegnę pod prąd, gdzie rzeka kłamstwa płynie, Szukam prawdy, która w tym zgiełku nie zginie. (Zwrotka 2) Twoje obietnice to tylko domki z kart Rozdmuchał je wiatr, nie są niczego wart Moja dusza to statek na wzburzonym morzu Szukam przystani w tym codziennym bezdrożu Księżyc to latarnia dla tych, co zgubili drogę Ja niosę swój bagaż, choć czuję w sercu trwogę Rymy to mosty nad przepaścią milczenia Zmieniam ból w dźwięki, aż do zapomnienia Gniew to paliwo, które spala mnie od środka Nie pytaj o jutro, nie wiem co mnie tam spotka Codzienność to pętla, co zaciska się na gardle Gram o wszystko, choć karty rozdałeś twarde Cisza to krzyk, którego nie boisz się wydać Gdy w lustrze twarzy własnej nie możesz już widzieć Nadzieja to bilet, co stracił swoją ważność W świecie, gdzie ceni się tylko tanią odważność Każdy oddech to dym, co ulatuje pod niebo Szukam odpowiedzi na odwieczne „dlaczego" Pustka to Echo, które wraca z wielką siłą Grzebię marzenia pod tą miejską, szarą mogiłą Moje słowa to ziarna, rzucone na suchą skałę, Czekam na deszcz, by zmienić to życie w stałe Wspinam się wyżej, choć grawitacja mnie trzyma To koniec tej drogi, to moja wielka zima (Refren) To mój świat, labirynt zbudowany z luster, Gdzie serca są pełne, choć portfele puste. Biegnę pod prąd, gdzie rzeka kłamstwa płynie, Szukam prawdy, która w tym zgiełku nie zginie.