У нас вы можете посмотреть бесплатно Etap 9 D 540-549 Egipt - Rezygnuje z dalszej wyprawy- Pieszo z Kapsztad do Singapur 29.11-08.12.2025 или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
7 czerwca 2024 roku wyruszyłem w niezwykłą, pieszą wyprawę przez dwa kontynenty. Moja podróż rozpoczęła się w RPA i ma zakończyć się w odległym Singapurze. Przede mną ponad 23 000 kilometrów pełnych nieznanych ścieżek, różnorodnych kultur i zapierających dech w piersiach krajobrazów. To przygoda życia, która połączy mnie z naturą i ludźmi z całego świata. Zapraszam do wsparcia 👇 https://buycoffee.to/danielkorzeniewski https://patronite.pl/pieszoprzezswiat Revolut dkkorzeniewski@gmail.com lub 0046735597462 Blik 515369536 http://www.znaczki-turystyczne.pl/oko... d540: Moja trauma z Egiptu Jestem zmęczony fizycznie i psychicznie. Przejście Egiptu to traumatyczne doświadczenia, które zostaną ze mną na całe życie. Egipt wyprzedził Zambię. Wszyscy się męczymy – nie tylko ja, ale moje otoczenie. Ograniczone środki finansowe nie pomagają. Najlepiej gdybym spał w hotelach po 100$ za dobę – wtedy nikt nie musiałby pilnować mnie z auta całą noc, gdy śpię w namiocie. Egipt to piękny kraj, lokalsi mili i sympatyczni. Tylko te zakazy, nakazy, zmiany decyzji... Muszę zresetować głowę, odpocząć w odpowiednim miejscu. Niewiele do końca Afryki, potem leczenie traum. d541: Nie-ludzkie traktowanie Nie-ludzkie traktowanie. Muszę to napisać, ryzykując nieszczęśliwym wypadkiem po poście. Co tu się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. d542: Mega udany dzień Uważam ten dzień za mega udany. Ogromne dzięki Pani Nermine Hanfy za szybką reakcję na stresującą sytuację zagrażającą mojemu życiu. Wracam do przyjemnej wędrówki. Jestem blisko kwatery policji w Suez. Odbyłem półtorej godzinną rozmowę z policjantem z dobrym angielskim – poznał moją historię od Szwecji. W końcu ktoś zrozumiał, co robię i jak jestem przygotowany. Dostałem luz: przerwy, odpoczynek, posiłki bez gonienia. Poznali moją sytuację ekonomiczną. Dla nich wyzwanie – 140 km pustyni bez wiosek, tylko stacje i posterunki. Jutro w lewo do Baltim, 318 km do końca. Po pustyni zielone farmy. Dałem im link GPS. Cieszę się, że się dogadaliśmy – teraz pomagają. Na pustyni załatwią opał na ognisko przeciw zwierzętom. Śmialiśmy się: "podpalimy piasek!" 😅. Przeszedłem góry, lawinę kamieni, wędkarzy. Zjadłem boską zupę z kalmara, krewetkami, rybę masala – soczysta, świeża, panierka mistrzostwo. Ostatnie 5 dni pustyni – Zagrożeniem są dzikie zwierzęta. d543: Coraz dziwniej Robi się coraz dziwniej. Dzień przyjemny, skończyłem o 12 po 29 km – szybkie tempo w 24°C. Na początku niekomfortowo: auto 3 m za mną, silnik w uszach. Potem tracili mnie z oczu. Dotarłem do stacji paliw gdzie planowałem. Napięta atmosfera: opancerzony pojazd, pokój z kanapą, straż z karabinami – czuję się jak świadek koronny. Odpoczynek, drzemka. Do następnej 42 km. Nikt nie mówi, przed kim mnie chronią – "wykonuję rozkazy". Chcą pomóc, 120 km odludzia pobudza wyobraźnię – jak etiopski konwój. Dreszczyk, ale głowa spokojna: "gdzie ja jestem?!" d544: Zostaję dłużej Jeszcze nie wiedzą, ale zostaję 2 noce na stacji, jutro dzień zero. Jeśli karzą iść, obok świetlisty wóz i rydwan szamanów! 9 dni, 294 km przez pustynię, góry, wiatry. d545: Nerwowy dzień wolny Dzień wolny, ale nerwowy – brak odpoczynku. Ostatnie 248 km Egiptu i rekord Guinnessa zniszczone przez oficerów z Suez. Przeszedłem 294 km w 9 dni przez góry, pustynię, wiatry – wyczerpujące. Potrzebowałem regeneracji, ale dwaj oficerowie siedzą w moim pokoju: jeden gra strzelanki, drugi ogląda filmy. Nie mam sił na więcej. Zamawiam transport na lotnisko i uciekam – dalsza wędrówka niebezpieczna dla zdrowia. d546: Aktualizacja – Noc spokojna Noc minęła spokojnie, po awanturze i prośbie o transport na lotnisko opuścili pokój 20:10. Noc komfortowa, ale czuję te 300 km. Bez opieki decydowałem o dystansach i noclegach; teraz presja na 50 km, zakazy miejsc (węże, skorpiony). 296 km/9 dni to ekstremum, plus głód i brak tarczycy – iskra i eksplozja. Rano prosiłem o auto do Kairu, ale miły policjant odradził. Wczoraj pisałem z panią Ambasador w Kairze. Zarezerwowałem apartament 4 noce. Oficer błagał, by nie rezygnować. Postanowiłem: po 3 dniach odpoczynku dokończę 248 km. Wiozą mnie do Kairu, wtorek odbiorą. Uraz do presji – potrzebuję odpoczynku. d547: W Kairze, Madinat Wczoraj dotarłem do Madinat w Nowym Kairze – inny świat: czysto, parki, fontanny, galerie, cisza. Eskorta jak dla prezydenta. Problemy z bookingami: policja pyta o adresy, właściciele anulują przerażeni (3 auta, 6-8 policjantów). Ostatnie trzecie podejście. Zastrzegłem sobie prawo że nie dostaną namiarów na właściciela do póki nie dostanę kluczy do ręki I nie wejdę do mieszkania. Wtedy się udało. Najpierw ja zadzwoniłem do właściciela. Ten zostawił mi klucz w skrzynce z bezpiecznikami. Wtedy mogłem wejść do środka, potwierdziłem właścicielowi że jestem w środku. Następnie policja dostała wszystkie dane. d546-550: Moje przemyślenia w Kairze Egipt – państwo cienia: trauma, ale blisko końca. Wytrzymam