У нас вы можете посмотреть бесплатно Transpirenejka GR11 #24 | 2 dni: Restanca → Colomers → Espot или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Dwa dni, które pokazują Pireneje w pełnym spektrum: od nocnej burzy i walki o każdy kilometr, po słoneczny poranek w krainie jezior i długie zejście do cywilizacji. Dzień 1 — burza, grad i schronisko na ostatnią chwilę Zaczynamy w krótkim oknie pogodowym po naprawdę dramatycznej nocy: burza, błyskawice i wiatr, który nie odpuszcza. Pakujemy się w pośpiechu i ruszamy w stronę Refugi dera Restanca. Jest wspinanie z plecakami, jest deszcz — klasyka, tylko w wersji „na serio”. W schronisku robimy szybkie „tankowanie”: kanapki i gorąca herbata, czekamy na kolejne okno i lecimy dalej. Nad głową wiszą czarne chmury, ale i tak wychodzimy na Port de Rius (2348 m) — pochmurno, surowo, a widoki nadal robią robotę. Wchodzimy głębiej w Parc Nacional d’Aigüestortes i Estany de Sant Maurici — rejon znany z setek polodowcowych jezior. Na szlaku: strumienie, przeprawy i „wodny labirynt”. I wtedy wchodzi kolejny level: deszcz z gradem. Próbujemy schować się pod skałą, ale w takich warunkach i tak trzeba iść dalej. Docieramy do kolejnej przełęczy: Pòrt de Caldes (ok. 2567 m). Zaczynamy cisnąć bez długich przerw, bo w głowie kiełkuje jedna myśl: „może dziś jednak śpimy w schronisku”. Odcinek słabiej oznaczony, strumienie do przejścia po kilka razy i w końcu… Refugi de Colomers. Wpadamy przemoczeni do suchego środka. Miejsca są, ale mało. Pełno ludzi w podobnym stanie. Ogrzewania brak, ale jest to, co najważniejsze: ciepły posiłek i dach nad głową. Dzień ciężki, mokry, ale mocno budujący. Dzień 2 — słoneczne jeziora i zejście do Espot Rano inny świat: słońce, lepsze humory i suszenie mokrych rzeczy „na ile się da”. Z Colomers można pójść w kilka kierunków (m.in. Banhs de Tredòs, Refugi d’Amitges, Pòrt de Caldes / Restanca), ale nasz cel jest jasny: Espot. Po drodze kolejne jeziora i strumienie, aż wchodzimy na Port de Ratera (ok. 2590 m) — panoramy, granit i miejscami jeszcze płaty śniegu. Potem zaczyna się długie zejście: ponad 1300 metrów w dół. Szlak prowadzi przez najpiękniejsze fragmenty parku — miejsce popularne, dostępne również dla turystów „na lekko” (jeepy/taxi), z trasami dla każdego i punktami, przy których chce się po prostu usiąść. Kulminacją jest Estany de Sant Maurici i dolina Vall de l’Escrita. Mijamy Ermita de Sant Maurici i schodzimy leśną ścieżką wśród gigantycznych jodeł (Abies alba). W końcu Espot — lokalna cukiernia, chwila oddechu i przejście na Camping Solineu. Po ogarnięciu spraw wracamy jeszcze do miasteczka: zakupy na wieczór i kolejny dzień. Ciepłe popołudnie, dużo satysfakcji i konkretne wspomnienia. Najważniejsze punkty odcinka Refugi dera Restanca / Estany de la Restanca Port de Rius (2348 m) Pòrt de Caldes (~2567 m) Refugi de Colomers / Circ de Colomèrs Port de Ratera (~2590 m) Estany de Sant Maurici + Ermita de Sant Maurici Espot + Camping Solineu Jeśli lubisz takie trekkingowe odcinki „bez ściemy” — zostaw łapkę w górę i zasubskrybuj, bo to realnie pomaga serii rosnąć. Masz pytania o przejście przez Aigüestortes, pogodę, logistykę albo noclegi? Napisz w komentarzu — odpowiem konkretnie. I jeśli znasz kogoś, kto planuje Pireneje lub GR11 — udostępnij ten odcinek. Dzięki!