У нас вы можете посмотреть бесплатно Upadłość, stres, choroby i PRL / Jak odnalazłem swoją drogę do szczęścia / Wojciech Cendro Sprawdzam или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
„Wytrawny przedsiębiorca w jednej szufladzie swojego biurka trzyma biznesplan, a w drugiej – wniosek o upadłość.”' Czy żyjesz w Matriksie? Od tej brutalnej, ale niezwykle prawdziwej lekcji zaczynamy dzisiejszy odcinek. Moim gościem jest Wojciech Cendro - człowiek, który przeszedł drogę od mechanika samochodowego i właściciela firm budowlanych do świadomego mówcy i promotora zdrowia. W tej szczerej rozmowie usłyszysz o prawdziwym smaku bankructwa, o tym, jak przewlekły stres niszczy nasze ciało i dlaczego tak wielu z nas żyje z programem blokującym nasz największy potencjał. Wojciech tłumaczy, dlaczego rozwój osobisty to nie moda, ale konieczność - i co to znaczy, aby wskoczyć do pociągu zwanego „przebudzeniem”, zanim będzie za późno. Z tego odcinka dowiesz się, jak przekuć biznesowe wzloty i upadki w życiowy przełom, dlaczego współczesna medycyna często leczy objawy, a nie prawdziwe przyczyny chorób, jak nauczyć się słuchać własnej intuicji i sygnałów wysyłanych przez ciało oraz czym jest „świadoma ekonomia” i dlaczego warto inwestować w siebie, a nie tylko w firmy. To rozmowa o odpowiedzialności, odwadze do zmiany i budowaniu życia opartego na wartościach, a nie na narzuconych schematach. Obejrzyj do końca i dowiedz się, jak otworzyć właściwe drzwi do swojej przyszłości. Wojtek Cendro: 🌿 https://www.facebook.com/profile.php?... 🌿 / wojciechcendro Jeśli chcesz wiedzieć więcej - zapraszam tu: 🌿 / johny_halicki 🌿 / johnyhalicki Bądź częścią tego Podcast'u: 🌿 https://patronite.pl/JohnyHalicki 🌿 https://buycoffee.to/johnyhalicki Twój Johny,