У нас вы можете посмотреть бесплатно Jacek Kaczmarski - "Pompeja" или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Odkopywaliśmy miasto Pompeję Jak się odkrywa spodziewane lądy, Gdy okiem ludzkim nie widziane dzieje Jutro ujrzane potwierdzą poglądy, Z których dziś jeszcze głupców tłum się śmieje. W miarę kopania miejski cień narastał Jakbyśmy wszyscy wracali do domu, Wjeżdżając wolno w świt wielkiego miasta Cicho, by snu nie przerywać nikomu, Tylko pies szczekał i łańcuchem szastał. – Czemu pies szczeka, rwie się na łańcuchu? – Szybkie dłonie masują mięśnie dostojnika, Który w łaźni na własnym kołysząc się brzuchu Wydaje rozkazy, pyta niewolnika. – Pies szczeka bo się boi wielkiego wybuchu! – Bzdura! Na chwilę przerwij, bolą kości, Co z poetą którego rozkazałem śledzić? – Nic nowego – meldują podwładni z ciemności – W swoim mieszkaniu przy kaganku siedzi I pisze za wierszem wiersz dla potomności. – Czemu pies szczeka, targa się po nocy? – Tej którą objął twarz znieruchomiała. – Bzdura, może chuligan trafił kundla z procy – Mruczy, chce wydobyć uległość z jej ciała, Ale ona w oknie utkwiła już oczy. – Ziemia drży, czy nie czujesz? Objął ją od tyłu I szepnął do ucha – to drżą członki moje! Świat nie zginie, dlatego że bydlę zawyło – Odwraca jej głowę i długo całuje, Na dach pada gorące pierwsze ziarno pyłu. – Czemu pies szczeka, słychać w całym mieście? – Więzień szarpie kratę, czuje duszny powiew. – Strażnicy, otwórzcie! Ludzie, gdzie jesteście?! – Ja jestem – żebrak spod muru odpowie; Ślini się, nóg nie ma, drzemał przy areszcie. – Ratuj mnie, wypuść! – Ten tylko się ślini I ślina w ciemnościach już błyszczy czerwono. – Mogę pomodlić się w jakiejś świątyni, Tyle ich ostatnio tutaj postawiono; Nic żaden z bogów dla nas nie uczyni! – Czemu pies szczeka? Patrz jak płonie niebo, Z pieca wyciągaj bochenki niezdaro; Ziemia dygoce, uciekać stąd trzeba, Nie chcę być własnej głupoty ofiarą! Weź wszystkie pieniądze i formę do chleba! – Czemu pies szczeka?! Tak to już koniec, Lecz jeszcze zabiorę te misy z ołtarza. Nikt nie zobaczy, gdy wszystko zniszczone! Nie zdążę, nie zdążę! Noc w dzień się rozjarza! Biegnę, jak ciężko! Powietrze spalone… Psa, który ostrzegał, nikt nie spuścił z łańcucha. Zastygł. Pysk otwarty, Łapy w próg wtopione. Podniosłem oczy i objąłem wzrokiem Ulice, stragany, stadiony, sklepienia; Wtem słyszę szmer – Pada z nieba popiół… A to się tylko obsunęła ziemia Pod czyimś szybkim, nierozważnym krokiem. Jacek Kaczmarski 1978