У нас вы можете посмотреть бесплатно UNESCO Egipt #2 - Piramidy w Gizie или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
#Egipt #Piramidy #giza Piramidy w Gizie to jedne z najbardziej znanych zabytków starożytności – rozpoznawalne chyba przez wszystkich mieszkańców naszej planety. Napisano o nich tysiące książek i nakręcono setki filmów. To obowiązkowy cel wszystkich, którzy zawędrowali do Egiptu. Na płaskowyż w Gizie autokarowe wycieczki ciągną od samego rana; po to, by rzesze turystów mogły zrobić sobie fotografię z kamiennymi blokami – poukładanymi w ogromne trójkątne kupki. Jednak tylko nieliczni odwiedzający decydują się na coś więcej niż zdjęcie z piramidą… Dlatego pokażę Wam dziś jak wygląda wnętrze piramid: ich ciasne i mroczne tunele oraz leżące w podziemnych czeluściach komory grobowe. Do Egiptu wybraliśmy się na początku stycznia. To dobry termin, jeszcze przed sezonem turystycznym, ale wciąż podczas trwającej zimy – dzięki czemu temperatury były mniej wymagające. Nocami nawet było zimno – co poczuć można było wyraźnie w tutejszych prywatnych hotelikach nieposiadających ogrzewania. Pierwszym z licznych celów naszej wyprawy był Płaskowyż Gizy; miejsce, w którym cztery i pół tysiąca lat temu powstały słynne piramidy egipskich faraonów: Cheopsa, Chefrena oraz Mykerinosa. Większość turystów by zobaczyć na własne oczy piramidy korzysta z pomocy biur podróży; ma to uzasadnienie gdy spędzacie urlop w jednym z wielkich, popularnych kurortów – w Hurghadzie czy w Szarm el-Szejk. Wtedy w ramach zakupu otrzymacie transport do Kairu – zwykle autobusowy, rzadziej lotniczy. Jednak warto wiedzieć, że do zwiedzenia piramid nie jest Wam potrzebna niczyja pomoc: wszystko od A do Z można zrobić samodzielnie. Na pewno wyjdzie wielokrotnie taniej oraz – jestem o tym przekonany – ciekawiej. Zwiedzanie piramid zaczęliśmy od znalezienia dogodnie położonych noclegów. W pobliżu płaskowyżu znajduje się sporo przystępnych cenowo hoteli, a większość z nich oferuje wspaniałą panoramę na piramidy. Rezerwację noclegów zrobiliśmy jeszcze w Polsce; przestronny – aż 165 metrowy apartament z zapierającym dech w piersi widokiem z balkonu – kosztował nas 1350 złotych (za trzy doby dla sześciu osób ze śniadaniami) Dodatkowe 10 dolarów kosztował nas hotelowy transport z lotniska. Biorąc pod uwagę fakt, że z lotniska do hotelu było ponad 30 kilometrów – cena bardzo atrakcyjna. Można się wręcz zdziwić czemu tak tanio… ale rozwiązanie jest bardzo proste. Turyści w Egipcie to kura znosząca złote jajka, to skarb o który – gdy już się go złowi – trzeba dbać. Często zdarza się, że kierowcy lotniskowych taksówek podkradają podróżnych i zawożą ich do innych hoteli; a ponieważ za większość hoteli płaci się dopiero na miejscu, to lepiej „swojego klienta” przypilnować – wysyłając po niego własny transport. Inaczej po prostu może nie dojechać skuszony ofertą przypadkowego taksówkarza. W ten sposób rozpoczęła się nasza wielka egipska przygoda. Na początek okazało się, że naszego apartamentu w hotelu… nie ma. Zamiast zarezerwowanego „królewskiego” wielkiego apartamentu z widokiem na piramidy… otrzymaliśmy trzy nieduże, 2-osobowe pokoje z widokiem… a raczej bez żadnego widoku, gdyż pokoje pozbawione były okien. Dopiero dłuższa awantura spowodowała, że apartament się odnalazł – ale recepcjonista udowadniał, że nie może nam go wydać, gdyż nie jesteśmy jedną rodziną. Pół godziny później, po tradycyjnej w tym kraju konieczności „negocjacji o wszystko” trafiliśmy do właściwego apartamentu. Widok roztaczający się z balkonu na płaskowyż wynagradzał awanturę. Piramidy w Gizie wzniesione zostały na skalistym, obszernym płaskowyżu otoczonym obecnie z trzech stron przez rozrastający się Kair. Stolica dzisiejszego Egiptu liczy sobie 16 milionów mieszkańców, więc miasto powiększa się w błyskawicznym tempie i pochłania przyległe wiejskie tereny. Jedną z licznych niespodzianek na które musicie być przygotowani to fakt, że piramidy znajdują się zaledwie kilkadziesiąt metrów od zabudowań miasta. Tego nie dowiecie się z kolorowych folderów; nawet Wielki Sfinks stoi obok parkingu przy zapchanych wszelkimi możliwymi pojazdami burych ulicach. Nie wierzcie w piękne zdjęcia znalezione w ofertach biur podróży – piramidy nie stoją pośrodku pustyni. Bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że stoją pośrodku wielkich wysypisk śmieci. Mistyka tego miejsca zależy od prawidłowego kadrowania zdjęć… Jak już wspomniałem, turysta w Egipcie jest łupem. Nasza przygoda z tym specyficznym podejściem do zagranicznych gości zaczęła się już podczas śniadania. Podszedł do nas manager hotelu, i zaproponował nam zwiedzanie piramid z hotelowym przewodnikiem. Podziękowaliśmy, gdyż cenimy sobie samodzielność – i przekierowaliśmy jego uwagę na brak ręczników w pokoju. Mimo to podjął jeszcze jedną próbę: – Zamówcie w takim razie naszą taksówkę. Zapewnimy Wam kierowcę, który zawiezie Was pod wejście do piramid. – Ile będzie to kosztowało? – zapytałem. – 50 dolarów. Więcej na blogu: https://40latidopiachu.pl/2023/01/26/...