У нас вы можете посмотреть бесплатно Ascetoholix x 52 Dębiec - Grunt I Maraton [HQ] (prod.Doniu) или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Previous counter over 1 150 000 views! ✌️Zapisz się tu: https://shortly.cc/IEEQ i poznaj Donia! 🎬SUBSKRYBUJ TEN KANAŁ https://tiny.pl/tjqh9 i raz w miesiącu zgarnij klasyczny album z autografem! 👍 Doniu Facebook: / iamdoniu Instagram: / doniu_com Youtube: / iamdoniu Koncerty/koncerty online: info@dlpromotion.com www.dlpromotion.com Album: Ascetoholix "A" 2001r. Tekst: 52, drużyna A Sprzedamy to w detalu i hurcie Nie pasuje ci to stul się szmato rękę mam na pulsie To mój dźwięk na podziemnym gruncie Wyrośnięty powoli przybierając na wadze funt po funcie Sie nie bój, (nie bój się) się nie bójcie Nie dajecie wiary to maszerujcie Nasz owoc pójdzie w biznes, ale z treścią (chodź, chodź, chodź) weź to świeży towar nie pokryty pleśnią To spełnienie snów, które ci się nawet nie śnią Z liryką niezależną Sięgnij pamięcią bo tam dowody na to drzemią Jedno, drugie demo, imprezy Wszystko to pod ziemią bez pogoni za premią Zyskiem, zapomogą, wielkopolskie logo budowanie dzień po dniu Osiem dni w tygodniu, teraz na kolejnym stopniu Rap, rap, który uzależni was jak opium Rap zahartowany w ogniu, reszta to popiół Bez sztucznych wymiotów Bez próżnych idiotów Bez słodkich słówek Żeby się powtarzał jak półgłówek Pomyśl, a potem się broń Skłon, poznaj skłon Rób uniki od techniki Bo jesteś zwykłym zawodnikiem Dla krytyki i publiki Skaczecie jak pajacyki do ich muzyki Plastikowe żołnierzyki kontra Niezależne żale, te słowa nie przyjazne dla wroga Rapowa, undergroundowa muzyka hardcorowa Spłonie twoja papierowa umowa Za sprawą szalonego jak krowa Salomon Creutzfeldta-Jakoba Pojebańca, kańca Nie założysz mi kagańca Nie próbuj zakładać smyczy Bezpańskie podziemie poznańskie krzyczy Rap dla ulicy, rap dla ulicy, słyszysz? (Jak jest? Dobrze w chuj!) Nie słyszysz bo pizdy słuchają top listy Na co liczysz i jak liczysz 5 jak pięść, już wiesz 2 tak mam takie dwie Wiesz Hans czym jest gmach bez fundamentów? (jasne, że wiem) Dmuchasz i rozpieprza się jak domek z kart To nic niewart przekaz i zerowy styl A brak pokory, silna wieczna opozycja to my A gdzie hip-hop co ruszać miał z założenia Naraz sprinku mnie wkurwia dlatego zmieniam to Lejąc nowe brzmienia na głodne uszy Nareszcie deszcz po latach wielkiej suszy To będzie wszędzie i wbija ci się w czachę To dobrze, bo ustęp A wspomagany 52 paragrafem Nowym trafem wielkopolskich ulic Rapowy cyklop, który właśnie przemówił Tak, przemawia jak wulkan Wyrzucając z wnętrza serca na brudne podwórka Gorącą lawę i pył Prawdę którą ktoś skrył Patrz w tył, czas nie zataisz Są ślady, stare osady żyzne jak mady, eskapady Zdjęcia w prywatnych kronikach i w albumach Undergound, gdzie? W duszach i w rozumach Chyba już kumasz, nie wzięliśmy się z nikąd Graliśmy za friko, walczyliśmy z krytyką I tak będzie nadal (dla nas) Nie ma tematów o których mówić nie wypada Bez ograniczeń swym językiem ci wykładam Byś teraz odetchnął od pop gówna i techno Wkrótce oni zdechnął, a zobaczysz, że rap przetrwa Wchodząc o własnych nogach na wyższe piętra Ze złością psa, z szybkością ebola wirusu A bez przymusu, 2001 rok eksodusu Pół na pół, wytrzymam albo legnę Na tej bieżni rozległej gdzie nic nie jest pewne W dni słoneczne i tak samo w dni ulewne Po swojemu działam, jestem, biegnę x2