У нас вы можете посмотреть бесплатно Marsylia | Francja 2024 odc. 8 или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Lektor został wygenerowany przez AI. Kiedy wpiszecie w wyszukiwarkę Google hasło „Marsylia”, dowiecie się, że jest to przede wszystkim miasto niebezpieczne, porady na co uważać, jakich dzielnic unikać, w jakie rejony się nie zapuszczać. To mocno powierzchowne opinie oparte na negatywnym przekazie, który w Internecie zawsze wybija się nad pozytywy. Jedno jest pewne – nie każdy jest przygotowany na zderzenie z Marsylią. Marsylia to tygiel kulturowy, to mieszanina kolorów, ras, kultur, zapachów, a także smrodów, nędzy, graffiti na murach, niezrozumiałych symboli i obyczajów. Na starej europejskiej podbudowie tworzy się tu już od wielu dekad to wywołujące u wielu przerażenie „społeczeństwo multi-kulti”. Wchodzimy w to miasto pełni obaw, zwłaszcza że nasz hotel leży dokładnie w TAKIEJ dzielnicy. Wprawdzie blisko starego portu, ale trzeba przejść przez ulice, które bardziej przypominają Bliski Wschód lub Afrykę niż tak zwaną starą Europę. Wokół dzieje się tak dużo, że trudno to ogarnąć zmysłami. Widać zwykłe życie, ludzi goniących za swoimi sprawami, ale widać też ukryty pod powierzchnią gniew i emocje wybuchające nad wyraz często. Nie czuję się kompetentny by oceniać, wolę po prostu patrzeć… A oto nasz hotel i niech widok na jego mało romantyczną okolicę posłuży jako przyczynek do krótkiej historii naszego przyjazdu do Marsylii. Mogło do niego w ogóle nie dojść, bo szukając hotelu po raz pierwszy spotkałem się z tak dużą liczbą niskich ocen i negatywnych komentarzy odnośnie samych kwater i ich lokalizacji. Do tego hotele zapewniające miejsce parkingowe spotykało się równie często co jednorożce w lesie… Jednak Marsylia chyba chciała nas ugościć, ponieważ dosłownie dzień przed przyjazdem udało się znaleźć hotel z parkingiem podziemnym, na którym było miejsce, do tego, mimo iż przyjechaliśmy na trzy godziny przed rozpoczęciem doby hotelowej, przemiły i uczynny recepcjonista znalazł nam wolny pokój, dzięki czemu mogliśmy rozpocząć zwiedzanie już od wpół do pierwszej. I dlatego też nie mogę myśleć o Marsylii źle. To piękne i fascynujące miasto, kiedy zaczynamy się w nie zagłębiać. Tłumy turystów przesiadują głównie w starym porcie, tam zawsze jest zgiełk i merkantylna atmosfera. Szybko zaliczamy te najbardziej komercyjne rejony. Stare miasto położone na wzgórzu ma już bardziej artystyczny charakter. Mnóstwo tu kawiarni, knajpek i małych sklepów, a mury przyozdobione są muralami i aforyzmami o różnej sile przekazu. Nabieramy ochoty na mniej popularne okolice i wspinamy się do wyżej położonych dzielnic. Widoki są coraz bardziej oszałamiające, jeśli lubi się gęstą zabudowę i długą perspektywę. A ja lubię. Do najbardziej rozpoznawalnego punktu Marsylii, czyli położonej na wzgórzu bazyliki Notre Dame de la Garde można dotrzeć autobusem, pociągiem dla emerytów albo pieszo. Okazuje się, że nie zawsze jestem świetnym logistykiem i odnalezienie właściwego przystanku mnie przerosło. Wdrapaliśmy się na te sto sześćdziesiąt dwa metry na własnych nogach. Co się nasłuchałem od żony, to się nasłuchałem… Ale było warto, bo sam kościół jest piękny – choć oczywiście zatłoczony, a widoki 360 stopni to już w ogóle bajka. Niesamowicie wyglądają te wszystkie blokowiska, prawda? Przy okazji, jaką pamiątkę najlepiej przywieźć z Marsylii? Oczywiście mydło! W mieście jest mnóstwo mydlarni, a towar w nich naprawdę przedni. I nie, nie żartuję, naprawdę warto kupić to mydło! To dziwne i trochę niepokojące zdarzenie ma nas przenieść do brutalnej rzeczywistości, a dokładniej do Le Corbusiera. Kto lubi architekturę współczesną, wie o co chodzi. Ten dostojny blok z żelbetonu to zabytek klasy UNESCO i prawdziwy przełom w budownictwie mieszkaniowym. Trudno sobie wyobrazić, że ten kolos powstał tuż po wojnie i był jednym z najbardziej nowatorskich budynków na świecie. To nie tylko obiekt z mieszkaniami, to zbiór fantastycznych idei i błyskotliwych pomysłów na lepsze życie dla zwykłych ludzi. Jednostkę mieszkaniową można zwiedzać za darmo. Wjeżdżamy więc na dach, który jest jednocześnie tarasem widokowym, włóczymy się po udostępnionym dla turystów piętrze. Jest tu hotel, biblioteka, mnóstwo pomieszczeń o charakterze integrującym mieszkańców. Zobaczcie zresztą wpis o jednostce na Wikipedii, ma prawie dwa kilometry długości! Zaliczamy też metro, bo Marsylia ma i ten środek transportu, a konkretnie dwie linie, czyli tyle co metro warszawskie. I to już koniec przygody z Marsylią i wakacyjnej podróży po południowej Francji. Mam nadzieję, że oglądaliście serię z przyjemnością, bo dla mnie ta podróż była przyjemnością – i wyzwaniem, jasne, że tak. A jakie wyzwanie podejmę za rok? Tego nawet ja sam na razie nie wiem.