У нас вы можете посмотреть бесплатно Lalka. Najważniejsza część. Tempus fugit, aeternitas manet. или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Lalka. Najważniejsza część. Narodowe czytanie "Lalki". Lektura przez cały rok. Rozdział 34 powieści Bolesława Prusa pt.: "Lalka" Tempus fugit, aeternitas manet ("Czas ucieka, wieczność pozostaje"). Najważniejszy fragment - podróż pociągiem. Stanisław Wokulski odkrywa prawdę. o Izabeli Łęckiej. W scenie występują: Stanisław Wokulski, Izabela Łęcka, Tomasz Łęcki (ojciec Izabeli), Kazimierz Starski - kuzyn Izabeli Łęckiej. Więcej danych dostępnych jest na kanale na YouTube zatytułowanym "Prawo Lektor" zlokalizowanym pod linkiem: http://www.youtube.com/user/prawolekt... Fb: www.facebook.com/prawolektor Strona internetowa: www.lukaszrosiak.pl.tl 26 września 2015 r. "Pociąg ruszył. Starski usiadł po lewej stronie panny Izabeli i zaczął z nią rozmawiać w połowie po polsku, w połowie po angielsku, coraz częściej wpadając w angielszczyznę. Wokulski siedział na prawo od panny Izabeli, nie chcąc jednak przeszkadzać w rozmowie wstał (...) i usiadł za panem Tomaszem. (...) coraz wyraźniej wpadała mu w ucho rozmowa panny Izabeli ze Starskim (...) Usłyszał nawet kilka zdań, które go zainteresowały, i zadał sobie pytanie: czy nie należałoby ostrzec ich, że on rozumie po angielsku? Już chciał powstać z siedzenia, kiedy wypadkiem spojrzał w przeciwległą szybę wagonu i zobaczył w niej jak w lustrze słabe odbicie panny Izabeli i Starskiego. Siedzieli bardzo blisko siebie, oboje zarumienieni, choć rozmawiali tonem tak lekkim, jakby chodziło o rzeczy obojętne. Wokulski jednakże spostrzegł, że obojętny ton nie odpowiada treści rozmowy; czuł nawet, że tym swobodnym tonem chcą kogoś w błąd wprowadzić. I w tej chwili; pierwszy raz od czasu jak znał pannę Izabelę, przeleciały mu przez myśl straszne wyrazy:"fałsz!... fałsz!..." (...) Zdawało mu się, że każde słowo Starskiego i panny Izabeli pada mu na twarz, na głowę, na piersi jak krople ołowianego deszczu... Już nie myślał ich ostrzegać, że rozumie, co mówią, tylko słuchał i słuchał... (...) Wszystko możesz mu zarzucić - mówiła panna Izabela po angielsku. - Nie jest młody ani dystyngowany; jest zanadto sentymentalny i czasami nudny, ale chciwy?... Już dosyć, kiedy nawet papo nazywa go zbyt hojnym... A sprawa z panem K?... - wtrącił Starski. O klacz wyścigową?... - Jak to zaraz znać, że wracasz z prowincji. Niedawno był u nas baron i powiedział, że jeżeli kiedy, to w tej sprawie pan, o którym mówimy, postąpił jak dżentelmen. Żaden dżentelmen nie uwolniłby fałszerza, gdyby nie miał z nim jakichś zakulisowych interesów - odparł z uśmiechem Starski. A baron ile razy uwalniał go? - spytała panna Izabela. I akurat baron ma rozmaite grzeszki, o których wie pan M. Źle bronisz swoich protegowanych, kuzynko - mówił drwiącym tonem Starski. Wokulski przycisnął się do ławki wagonu, ażeby nie zerwać się i nie uderzyć Starskiego. Ale pohamował się. "Każdy ma prawo sądzić innych - myślał. - Zresztą zobaczymy, co będzie dalej!..." Przez kilka chwil słyszał tylko turkot kół i zauważył, że wagon się chwieje. ,.Nigdy nie czułem takiego chwiania się wagonu" - rzekł do siebie. I ten medalion - drwił Starski - jest całym prezentem przedślubnym?... Niezbyt hojny narzeczony: kocha jak trubadur, ale... Zapewniam cię - przerwała panna Izabela - że oddałby mi cały majątek... Bierzże go, kuzynko, i mnie pożycz ze sto tysięcy... A cóż, znalazła się ta cudowna blaszka?... Właśnie że nie, i jestem bardzo zmartwiona. Boże, gdyby on się kiedy dowiedział... Czy o tym, że zgubiliśmy jego blaszkę, czy że szukaliśmy medalionu? - szepnął Starski przytulając się do jej ramienia. Wokulskiemu mgłą zaszły oczy. "Tracę przytomność?..." - pomyślał chwytając za pas przy oknie. Zdawało mu się, że wagon zaczyna skakać i lada moment nastąpi wykolejenie (...)".