У нас вы можете посмотреть бесплатно Numer, nie imię или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Pamięć to jedyne, co nam zostaje, gdy zabiorą wszystko inne. Zabrali im domy. Zabrali imiona. Próbowali zabrać dusze. Posłuchaj historii jednego z milionów. (Zwrotka 1: Przyjazd) Zgrzyt żelaza o żelazo, rampa, dym i mróz, Wywlekli nas z wagonów, w błoto rzucili kurs. „Raus!” – krzyczy gardło, co nie zna litości, Tu nie ma już ludzi, tu są tylko kości. Zabrali mi zegarek, zdjęcie żony, ciepły płaszcz, Dali pasiak, dali numer – teraz w szeregu stań. Nie jestem już Janem, jestem cyfrą na skórze, Wypaloną bólem w tej nieludzkiej naturze. Drut kolczasty tnie niebo na brudne kawałki, Tu kończy się świat, tu zaczynają się walki... o oddech. (Refren) Niebo nad nami ma kolor popiołu, Idziemy powoli, ramię w ramię, do dołu. Gdzie Bóg się schował? Gdzie zniknął ten świat? Został tylko głód i ten przeklęty bat. Numer na przedramieniu, w sercu wielka dziura, Nad nami komin i czarna chmura. (Zwrotka 2: Codzienność) Piąta rano, apel, nogi puchną od stania, Głód to nie ssanie, to potwór, co wnętrzności pochłania. Praca w kamieniołomie, kilof cięższy niż życie, Widziałem jak sąsiad upadł, dobili go skrycie. Myśli uciekają tam, gdzie jabłonie w rozkwicie, Gdzie niedzielna kawa, gdzie spokojne przeżycie. Ale tutaj zapach... ten słodki, ciężki dym, Wiesz, co to znaczy, choć boisz się myśleć o tym. Każdy dzień to wygrana, choć przegrana jest blisko, W tym piekle na ziemi straciliśmy wszystko. (Zwrotka 3: Pogodzenie się) Trzeci miesiąc, a może rok? Czas stracił znaczenie, Moje ciało to cień, moje oczy to kamienie. Już nie płaczę, łzy wyschły w tym pyle, Zrozumiałem, że wolność to tylko te krótkie chwile, Gdy zamykam oczy i widzę twarz mojej matki. Śmierć nie jest straszna, gdy pękają te klatki. Dziś selekcja. Oficer wskazał palcem w lewo, Wiem, co to znaczy. Już nie drżę jak drzewo. Jestem gotów. W piersi spokój dziwny, niemal błogi, Koniec tej męki, koniec tej drogi. (Zwrotka 4: Finał) Prowadzą nas do betonowej hali, „Dezynfekcja” – mówią, byśmy nie krzyczeli, nie płakali. Kazali zdjąć pasiak, powiesić na kołku, Pamiętaj numer wieszaka – kłamstwo na samym wierzchołku. Wchodzimy do środka, chłód posadzki w stopy parzy, Cisza jest gęsta, widzę strach na każdej twarzy. Drzwi ciężkie, stalowe, zamknęły się z hukiem, Zgasło światło. Ciemność stała się naszym łukiem. Ostatni haust powietrza... jeszcze myśl o wolności... (Cisza... tylko dźwięk ulatniającego się gazu) (Outro - Narrator, podkład muzyczny milknie, zostaje tylko ambient) I tak zgasł jeden płomień. Jeden z sześciu milionów. Nie został po nim grób, tylko pył osiadający na polach. To nie jest tylko piosenka. To jest krzyk tych, którzy nie mogą już mówić. Pamiętaj o nich, gdy patrzysz w niebo. Bo popiół dawno opadł, ale prawda... prawda nigdy nie powinna zostać zapomniana. 🎧 Utwór wygenerowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji 🎧 This song was generated using AI