У нас вы можете посмотреть бесплатно Bioly - Między Dnem A Niebem или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Po długiej przerwie Wracam ! Przygotowałem dla was numer Pod tytułem "Między Dnem A Niebem" Miłego odsłuchu Pozdro :p Tekst - Bioly Mix/Mastering - Bioly Vocal - Bioly Beat - @fatcatbeats Contact DM: / ziomeeczekk tekst: A gdzies za granicami snów wbijam znów nóż w przeszłość Trzymam rozdartą głowę by powoli przejść przez piekło Piękno tego świata raczej szybko zasłonił cień Auf Wiedersehen żegnam myśli z dopiską Śmierć Powitam dzień już bez zbędnej analizy Nie chce pytać siebie sam czy już skończył się ten kryzys Ryzyk fizyk bo nie żyjemy tu na niby Zbieram nocne godziny by wydostać się z tej chorej ciszy Pojęcie zdrowy rozsądek aktualnie we mnie kwiczy Wyjście z mojej głowy to jak pierdolone wyjście z dziczy Tak w ziemię wryty jak bym co chwilę miał zwidy Widziałem własne życie jako ten obraz poszarpanej kliszy Głowa pęka tracę czucie tętna zakończyłem spektakl z demonami w wersach Życie to poezja skręca mnie ta wersja Dla mnie życie to kurwa z tulipanem z butli w rękach Widziałem tylko przepaść i nic po za nią Jakby wizja za mgłą serce w cierniach i zło Także wkręcam ten stan tak by rozjebac wiertła Sam sobie chce obiecać że już nie zejdę do poziomu piekła Między dnem a niebem balansuję jak cień Każdy krok to ryzyko, każdy oddech to test Nie chcę zbawień, nie chcę żadnych pieprzonych rad Chcę przeżyć ten chaos i nie doznać już strat Coś nagle wraca i zabiera ci wspomnienia Przejebane nieraz Ucina marzenia i prowadzi do unicestwienia Odbieram świat inaczej teraz bardziej czarno biało Jedyne kolory widzę w niej tylko mi to zostało Często skręcam w nieodpowiednią drogę przecież wiesz sam Nieodebrane połączenia zapętlony stek kłamstw To pęka w sercu wnęka rozdziera czas mnie Ja Sam na sam zazwyczaj koncze na porażce Często nie wiemy w co gramy nie wiemy co mamy a nadal idziemy do przodu jak zombie Nadaje na fali wyrzeźbionej w stali a ciagle i tak słyszę rozdarte mordy Pytam sam siebie czy wrócę do siebie A nad tym pytaniem siedzę godzinami Powiedz co goi rany powiedz jak mam wrócić z oddali Ooo płonie lont skurwysyny wait only two minutes i cię zmienię w pył kminisz Jestem zbyt mściwy zbyt zgniły w sobie By ciągle słuchać tego samego że wybrałem złą drogę