У нас вы можете посмотреть бесплатно HGM - Bitwa pod Hodowem 1694 | Polskie Termopile или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Bitwa pod Hodowem z 1694 roku przeszła do legendy jako moment, w którym garstka polskich żołnierzy (400) powstrzymała wielokrotnie liczniejszą armię tatarską (40 000). Otoczeni, ranni, walczący do ostatnich kul — a gdy ich zabrakło, sięgnęli po strzały wroga. To pieśń o walce w okrążeniu, o woli silniejszej niż liczby i o legendzie, która narodziła się pośród ognia, dymu i stepu. 🎶 Tekst i koncept: Hastatus Generuje Muzykę 🔥 Subskrybuj, aby nie przegapić kolejnych premier! "Bitwa pod Hodowem 1694" Cień padł na step. Horyzont zgasł w czerni. Wybiła godzina próby. Wiatr niesie popiół i wycie z oddali, Na horyzoncie narasta czarny grad. Ocean gniewu w stal się przyoblekł, By rzucić na kolana cały świat. Czterystu przeciw nawałnicy cieni, Gdzie każdy oddech z losem zawarł pakt. Dziś krew i żelazo los ziemi odmieni, Nikt nas nie złamie i to jest fakt. Krąg się zacieśnia — otchłań bez dna, Śmierć patrzy w oczy z czterech stron. Kto tu przetrwa — ten siłę swą zna, Zostanie tu tylko żer dla wron. Hodów! Nie drgnął nasz krok, nie pękła stal! Hodów! Obrońcy stoją wśród tatarskich fal! Hodów! Gdy ziemia płonęła, a niebo drżało, Staliśmy murem — i okryliśmy się chwałą. Krew wsiąkła w piach, lecz wola jak grom, Czterystu tytanów broni swój dom! Gdy liczby krzyczały: „Zginiecie jak pył!” My byliśmy burzą, wróg z bezsilności wył. Ołów się topił w rozgrzanych lufach, Proch był jak tlen dla wściekłych serc. Nie było strachu w tych odważnych duszach, Gdy wokół brzmiał żelazny werbel i śmierć. Zabrakło kul? — więc z ziemi, z pożogi, Wyjęto groty, co miały nas siec. Ich amunicją zatrzymaliśmy napór wrogi, By tę nawałnicę w piach móc wbić i zgnieść. Ranni wciąż stoją — twardo bronią się, Choć ciało krzyczy, duch jeszcze trwa. Tu każdy żywy wrogów nadal tnie, A wrogi dowódca z bezsilności łka. Hodów! Nie drgnął nasz krok, nie pękła stal! Hodów! Obrońcy stoją wśród tatarskich fal! Hodów! Gdy piach pił krew naszą, a ogień gryzł ciało, Nic nam oprócz walki już nie zostało! Czterystu jak bastion, co nie zna słowa lęk, Przysięga wykuta w tysiącach udręk! Gdy tonęliśmy we wrogów legionie, My byliśmy słońcem, co w mroku wciąż płonie! Sto do jednego? To wciąż za mało. Szanse przeciw nam? Niewielkie. Otoczyliście nas? Tym lepiej. Możemy strzelać w każdym kierunku. Tu każdy, kto żyje — już dawno ranny. Tu każdy, kto stoi — krwi wroga zachłanny. "Ciąć bez litości", tak brzmiała komenda. I po ich walce została legenda. Hodów! Nie drgnął nasz krok, nie pękła stal! Hodów! Obrońcy stoją wśród tatarskich fal! Hodów! Gdy wokół tysiące nienawistnych twarzy, My byliśmy gniewem, co ich ciała parzył! Czterystu jak herosi, co nie znają klęsk, Mury robiliśmy z setek wrogich cielsk! Kiedy chcieli zemstę na nas wywrzeć krwistą — My byliśmy ogniem, którego nie zniszczą! Czterystu jak herosi, co nie znają klęsk, Mury robiliśmy z setek wrogich cielsk! Kiedy chcieli zemstę na nas wywrzeć krwistą — My byliśmy ogniem, którego nie zniszczą!