У нас вы можете посмотреть бесплатно Jacek Kaczmarski - "Romantyczność (Do sztambucha)" или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Wspomnij, Alusiu, jakeśmy byli Na wzgórzu ponad jeziorem Pewni wieczności, niepewni chwili Piątego lipca wieczorem. Na drugim brzegu wędkarz, jak ważka, Rozsyłał kręgi po wodzie, Nad którą słońca miedziana blaszka W las się toczyła jak co dzień. Nagle, na pustym już nieboskłonie Rosną bezkresne witraże, Jezioro płonie i niebo płonie I w jednym stoją pożarze. Tkwimy pośrodku ognistej tęczy Jak rozżarzone polana… Ciebie coś dręczy i mnie coś dręczy – Udręka to niezrównana. Potem w półmroku zległa dolina W oczekiwaniu księżyca. I resztki światła ze szklanic wina Błyskały w naszych źrenicach. Jam ci powoli wsuwał w usteczka Homara grzbiet – samo zdrowie, I potoczyła się kropeleczka, Ale którędy – nie powiem. Tyś mi ostrygę dała świeżutką Jam w pasji morskość jej wsysał. Ale doznanie trwało zbyt krótko Żebym je zdołał opisać. Co było potem? Oboje młodzi A noc lipcowa gorąca… Nieśmiało nasze zapały chłodził Liliowy podmuch miesiąca. Pozostał po nas pancerz homara, Ostryg puzderka otwarte… Co w nas zostało? Powiem ci zaraz I nie zasłonię się żartem. Bo po tym, cośmy wtedy przeżyli Może jesteśmy mniej rzewni, Już pewni siebie i pewni chwili… Za to wieczności niepewni. Jacek Kaczmarski 25.8.1998