У нас вы можете посмотреть бесплатно Titus - Życie to nie dziennik (OFFICIAL VIDEO) или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Wokal/tekst: Titus Produced by Titus Shot and edited by @tycuu Piosenka, a także teledysk zostały zrobione za pomocą ai Tekst: Intro (Dobra, cii... weź to ścisz, bo dyrektorka idzie...) (Mówiłem ci, że z polskiego to lipa będzie, nie?) (Ale ch*j, jakoś to zdamy...) W końcu to tylko papier... ta, jasne. (akurat) Verse 1 Siedzę na matmie, a w głowie mam tylko Wisłę (rzeka) Pani od gegry pyta o stolicę, ja myślę o tym, co pryśnie Jak bańka mydlana, gdy skończy się ten cyrk (poof) Ojciec mi mówi „synu, bądź kimś”, a ja biorę łyk Z piersiówki schowanej w plecaku, obok zeszytu do nut (glug, glug) Miałem być wirtuozem, a czuję tylko chłód Szkolnych murów, co pachną pastą do podłóg i stresem (nienawidzę tego) Mój ziomek z ławki właśnie chwali się nowym Mercesem Starego, co kupił mu za to, że nie wyleciał z budy (serio?) A ja mam w głowie tylko te nasze wspólne nudy Wagarowałem w Parku Saskim, karmiąc kaczki chlebem Czułem się wtedy jak król, chociaż byłem tylko zerem (dla nich) Dla systemu, co mieli nas na papkę Więc po lekcjach idziemy na fajkę i na ławkę Tam, gdzie nikt nie pyta o średnią, tylko o ogień (masz ogień?) Tam, gdzie każdy z nas jest sobie bogiem. Pre-Chorus (Mamo, tato...) (Posłuchajcie...) Chorus Mamo, tato, przepraszam za te dwóje Ale życie to nie dziennik, ja nic nie żałuję (nie!) Miałem mieć pasek, a mam tylko ten u spodni Miałem być grzeczny, a jesteśmy tacy głodni Życia, co smakuje jak tani browar w plenerze Mamo, tato, ja w to wszystko nie wierzę Że te cyferki nam dadzą szczęście na starość (bzdura) Dajcie mi tylko ten moment i moją młodość. Verse 2 Piątek wieczór, Powiśle, znowu te same twarze Koleżanki z klasy, co marzą o piosenkarze Albo o raperze, co wywiezie je stąd daleko Pijemy wódkę z colą, mieszając to z bekową Rozkminą o sensie istnienia i przyszłych studiach (co dalej?) Jeden idzie na prawo, drugi na bezrobocie w brudach Ja chyba pójdę tam, gdzie nogi mnie poniosą Byle nie w garniturze, byle chodzić boso (nigdy) Po trawie, co jeszcze nie została zdeptana przez korpo Mój stary dzwoni, pyta „gdzie jesteś?”, mówię „spoko” Wracam za godzinę, chociaż wiem, że wrócę rano Znowu będzie awantura, że znowu to samo (znowu) Że marnuję potencjał, że jestem zdolny leń A ja po prostu chcę przeżyć kolejny dzień Bez maski prymusa, co wszystko ma podane Chcę popełniać błędy, byle były moje, a nie wasze, zapisane. Bridge I tak mijają dni, od września do maja... Matura to bzdura? Czy może to ja jestem faja? Że się tak boję tego dorosłego świata Gdzie nie ma dzwonka na przerwę, a czas tak zapie*dala. (tak pędzi...) Chorus Mamo, tato, przepraszam za te dwóje Ale życie to nie dziennik, ja nic nie żałuję Miałem mieć pasek, a mam tylko ten u spodni Miałem być grzeczny, a jesteśmy tacy głodni Życia, co smakuje jak tani browar w plenerze Mamo, tato, ja w to wszystko nie wierzę Że te cyferki nam dadzą szczęście na starość Dajcie mi tylko ten moment i moją młodość. Outro (No i co? Zdałeś?) Nie wiem, stary. Ale w sumie... jakie to ma znaczenie? Widzimy się na schodkach. Elo.