У нас вы можете посмотреть бесплатно Sława Przybylska dziewczyna z Podlasia, która tańczy z brzozami i śpiewa z naturą. Dzień Dobry TVN или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Legenda polskiej estrady Sława Przybylska opowiada o swoim niezwykłym związku z naturą, muzyką i modą. Mimo upływu lat wciąż pozostaje dziewczynką z Podlasia, czerpiącą energię z drzew i radość ze śpiewania. Sława Przybylska – głos, który wciąż śpiewa z naturą Choć na scenie obecna jest od dekad, Sława Przybylska zachowała w sobie dziecięcą wrażliwość i radość życia. 2 listopada świętowała 94. urodziny. Jak sama przyznaje, nie zamierza dorastać – wciąż jest dziewczynką z Podlasia, gdzie wszystko śpiewało i tańczyło razem z nią. – Ja nie jestem żadna pani. Ja jestem ciągle z Podlasia, dziewczyna, dziewczynka nawet. I tak to już zostało i nie mam zamiaru być dorosła ani w ogóle, chociaż jestem seniorka – mówi artystka. – Ja po prostu mam imperatyzm taki, że muszę śpiewać. No i to tak było już od momentu, gdy się urodziłam. I tak już jest – dodaje. Dla Przybylskiej przyroda to nie tylko tło życia, ale źródło energii. – Ja za oknem jednym mam brzozę, a za drugim wierzbę. I brzoza jest jak tancerka, smukła, a jak jest wiatr, to ona tańczy. I ja po prostu od brzozy nauczyłam się tańca. (…) Ja się do brzozy przytulam i ona jest wtedy żywa. Ja słyszę szum w środku, że ona oddaje mi swoją energię, a ja oddaję jej moją. I dzięki temu dzień zaczynam właśnie z brzozą i z tańcem – wyznaje Sława Przybylska. Podlasie, moda i siła twórczej energii Dariusz Gajda, wiceprezes Fundacji im. Sławy Przybylskiej, przyznaje, że współpraca z artystką to spotkanie bratnich dusz. – Ja się czuję bratnią duszą, dlatego że ja wszelkie inspiracje również z natury czerpię już od wielu lat. Ponad 30 lat jestem na scenie, więc czuję, że to chyba jest jakieś zrządzenie losu, że akurat pani z winylowych płyt pojawiła się w moim życiu – mówi. – To po prostu uwierzyłem we wszystkie przepowiednie, które były nam przepowiedziane kiedyś – dodaje z uśmiechem. Sława Przybylska nie ukrywa, że także moda jest częścią jej artystycznego świata, choć podchodzi do niej po swojemu. – Jedyna suknia, którą zachowałam, ponieważ ja oddaję rzeczy, których nie noszę na przykład. I nie wolno dłużej niż dwa lata mieć tych samych rzeczy, bo w tym jest stara energia. (…) Dla mnie niemodne rzeczy, w ogóle moda nie istnieje. Ja ubieram się w to, w czym się dobrze czuję. (…) Kolor czerwony jest dla mnie zbyt agresywny. Jako element mały, jakaś tam chusteczka, to w porządku. Ale żeby ubrać się w czerwień, to było przeciwko mnie – tłumaczy artystka, która z humorem dodaje: – Ja mam tak naprawdę 120 lat. Ale samopoczucie mam… na 25.