У нас вы можете посмотреть бесплатно Malenica - Kaczórki или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Malenica – wzgórze w Kaczórkach, posiada kilka wierzchołków. Najwyższy na Trzeciej Górze ma wysokości 354 m n.p.m. Znajduje się tam żelbetowa wieża triangulacyja z głowicą nr AD 5848, a wszędzie dookoła rośnie młody las – po dawnych gruntach ornych nie ma ani śladu. Etymologia nazwy może wywodzić się z języka chorwackiego, gdzie malenica w tłumaczeniu oznacza małą dziewczynkę. Nasze Maleństwo zbudowane jest z lessów, czyli gleby podatnej na wypłukanie. Woda w wyniku erozji wyżłobiła głębokie wąwozy, przez miejscową ludność zwane debrami. Cała góra jest nimi poszatkowana, a zbocza porośnięte dorodnymi jodłami i bukami, zdarzają się pojedyncze sztuki rzadkiej czarnej brzozy. Z młodości pamiętam piękne widoki, jakie miałem okazję z tej góry oglądać. Panorama Doliny Wieprza była widoczna od lewa do prawa, od Jacni aż po Kosobudy. Nic nie przesłaniało meandrów rzeki, która wiła się pośród zieleni koszonych łąk, zabudowań, dróg, drzew i pól, a w dalszej perspektywie linii lasu na wzgórzach Kocnia i Przymiarek, Kamiennej Góry i Kotuli. Niestety, nie ma już zadbanych poletek tradycyjnego rolnictwa porośniętych przeróżnymi uprawami, nie ma feerii kolorów kwitnących i dojrzewających płodów. Obecnie tylko lasy stanowią ważną i docenianą gałąź gospodarki. Pola zarosły i stały się nieużytkami. Przed wojną i po wojnie ziemia na Malenicy była uprawiana, ludzie siali tam zboża i sadzili ziemniaki. Pozyskiwano również drewno. Bardzo trudny, górski teren sprawiał jednak, że praca przy ścince i zrywce była bardzo ciężka i niebezpieczna. Podczas prac leśnych zginęli tam Mariusz Wróbel i Jan Zawiślak. Przed wojną i podczas okupacji niemieckiej u podnóża Malenicy w miejscu nazywanym Szkolny Pagór działała czteroklasowa szkoła. Był to nieistniejący obecnie parterowy budynek murowany, dawna leśniczówka należąca do majątku Kazimierza Fudakowskiego. Na szczególna uwagę zasługuje znajdująca się obok dawnej szkoły przydrożna kapliczka. Podczas II wojny światowej ludność Kaczórek kryła się przed Niemcami w malenickich debrach. Z czasem zaczęto budować specjalne schronienia. Były to wykopane w górze głębokie i przestronne jamy-schrony, w których mogły się chować całe rodziny. W wydrążonych na przestrzał w pagórach komory zapewniały w miarę bezpieczne schronienie przed okupantem – były nawet odpowiednio wentylowane. Mieczysław Lalik opisał przedwojenną historię Szczepana Mazura, który za pomocą taczki i łopaty samodzielnie zasypał głęboki wąwóz, ponieważ nie miał dojazdu do pola. Robił to nocami przez kilka lat, a efekt pracy można podziwiać do dzisiaj. W latach 40-tych XX wieku została na Malenicy postawiona wieża przeciwpożarowa. W okresie wiosenno-letnim codziennie wchodził na nią pracownik Nadleśnictwa Krasnobród i obserwował okoliczne lasy. Wieża działała przez kilka lat, ale ze względów bezpieczeństwa spróchniała budowla została rozebrana. Naprzeciwko wieży był i jest do tej pory porośnięty sitowiem moczar, w którym zawsze stała woda. Pędzone pod górę na pastwiska krowy ostatnie metry pokonywały biegiem, żeby tylko szybko dopaść wody i napić się do woli. Ja ostatnio w pobliżu wodopoju spotkałem sarenki, lisy i orły bieliki. Odnośnie Malenicy pamiętam pewne spotkanie towarzyskie. Było to w roku 1984, rodzice wysłali mnie po mleko do pp. Juszczaków, a tam trafiłem na świniobicie. Gospodarze zaprosili mnie na świeżynkę, a ja oczywiście nie odmówiłem - świnka już była oprawiona, a na stole czekał olbrzymi garnek ugotowanego z kapustą mięsa oraz upieczonego chleba. Oprócz gospodarza-sołtysa Pana Tomasza i żony Janiny był obecny jeszcze mistrz ceremonii Pan Stanisław Kozyra. Cóż to było za uczta, co za atmosfera, jacy kapitalni ludzie! Ja opowiadałem im o wojsku, oni mi o Malenicy, bo mieli tam swoje pola i mnóstwo przeżytych przygód... Wyprawy konnym wozem przez dwa brody, uprawianie ziemi w trudnych górskich warunkach, ekstremalne podjazdy i zjazdy stromym wąwozem z naładowaną do pełna sianem furmanką, walka o utrzymanie równowagi siedząc na pawęży, pędzenie bydła na wysoko położone pastwiska, tysiące suszących się na kuchni prawdziwków nazbieranych przez syna Zdzisława, ścinanie i zrywka w głębokich wąwozach oraz zwożenie na zimę drewna opałowego. Szkoda, że nie zapamiętałem wszystkich wesołych i niebezpiecznych sytuacji, o których mi wtedy opowiadali. Miłość do ziemi i do ludzi była właściwie w każdym ich słowie. A między wierszami o mozole rolniczej pracy w niezwykle ciężkim i słabo urodzajnym terenie. Przez lata, w cieniu Malenicy ludzie żyli w zgodzie i przyjaźni – przyjezdni i tubylcy wspólnie rozwijali rolnictwo, leśnictwo, przemysł, oświatę i kulturę. I ruch oporu – Armię Krajową oraz Bataliony Chłopskie. Ki czort sprawił, że dziś powstały podziały większe niż najgłębsza debra? Żeby je zasypać, potrzeba więcej czasu niż potrzebował Szczepan Mazur na zawalenie swojego wąwozu. Nadzieja w dzieciach, które dopiero się rodzą - trzymam kciuki za te maleństwa, żeby się zdrowo chowały i po nas posprzątały. Krzysztof Szkałuba