У нас вы можете посмотреть бесплатно Na moje urodziny rodzice zorganizowali kolację ze 100 krewnymi, by publicznie mnie wydziedziczyć... или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Na moje urodziny rodzice zorganizowali kolację ze 100 krewnymi, by publicznie mnie wydziedziczyć... Nazywam się Maja Milewska. Mam 26 lat i mieszkam w małym mieszkaniu w centrum. Rozejrzałam się po ogrodzie. Na idealnie przystrzyżonej trawie stało stu krewnych. Trzymali kieliszki z szampanem i uśmiechali się do mnie. To były moje urodziny. Myślałam, że są tu, by mnie świętować. Myliłam się. Byli widownią mojej egzekucji. Mój ojciec, Wiktor, stał na przedzie. Przywołał mnie gestem i uśmiechem, który nie sięgał oczu. Wręczył mi ciężką, skórzaną teczkę. Wyglądała na drogą. Myślałam, że to prezent. Ręce mi drżały, gdy ją otwierałam. W środku była jedna kartka papieru. To była faktura. Suma wynosiła 980 000 złotych. Opis brzmiał: „Za wikt, opierunek i niedogodności”. Żołądek podszedł mi do gardła. Cisza w ogrodzie była ciężka. Zanim zdążyłam się odezwać, moja siostra Blanka wystąpiła naprzód. Wyciągnęła rękę. „Dawaj kluczyki, Maju. To już nie twoje auto”. Potem nastąpiło najgorsze. Mój szef, który był gościem, odchrząknął. Patrząc w ziemię, powiedział, że jestem zwolniona. Powiedział, że referencje moich rodziców wszystko zmieniły. Stałam tam, trzymając rachunek za własne życie. Zrozumiałam wtedy, że to nie była impreza. To była gumka do mazania. Ale zanim opowiem wam, jak wszystko się odwróciło – zostawcie łapkę w górę i komentarz. Skąd mnie oglądacie? Nazywam się Maja Milewska. Mam 26 lat. Odwróciłam się do nich plecami. Nie powiedziałam do widzenia. Nie krzyczałam. Po prostu ruszyłam przed siebie. Podjazd był długi, zastawiony drogimi autami. Mój samochód tam stał, ten, do którego kluczyki właśnie zabrała Blanka. Minęłam go bez słowa. Czułam ich wzrok na plecach. Czułam żar ich spojrzeń. Wiedziałam, że czekają, aż pęknę. Chcieli, żebym się odwróciła i błagała. Chcieli, żebym płakała i prosiła o podwózkę. Nie dałam im tej satysfakcji. Wyszłam za żelazną bramę posiadłości. Ciężki metal szczęknął za mną. Ten dźwięk był ostateczny. To był dźwięk otwierających się drzwi więzienia, a nie zamykających. Ja byłam na zewnątrz, oni w środku. Moje mieszkanie było 5 kilometrów dalej. Miałam na sobie szpilki. Cieliste czółenka, drogie i ciasne. Buty stworzone do siedzenia przy stole, nie do marszu po asfalcie. Postawiłam pierwszy krok na głównej drodze. Słońce zachodziło. Niebo było mieszanką pomarańczu i fioletu, ale nie dbałam o widoki. Dbałam tylko o to, by stawiać jedną stopę przed drugą. Pierwszy kilometr to był czysty szok. W głowie miałam pustkę. Jak śnieżenie w telewizorze. Ciągle odtwarzałam scenę z ogrodu. Uśmiech ojca. Ciężar skórzanej teczki w dłoni. Chciwą rękę Blanki sięgającą po kluczyki. Szefa patrzącego na swoje buty. Na drugim kilometrze zaczął się ból fizyczny. Szpilki obtarły mi pięty do krwi. Czułam, jak pęka skóra. Zrobił się bąbel, który zaraz pękł. Pieczenie było ostre. Obudziło mnie. Zatrzymałam się na chwilę i spojrzałam w dół. Na tyle buta była mała plama krwi. Zdjęłam buty. Trzymałam je w ręku. Szłam boso po chodniku. Beton był szorstki i wciąż ciepły po całym dniu. Drapał podeszwy moich stóp. Ból był dobry. Był prawdziwy. Ból w sercu był jeszcze zbyt wielki, by go pojąć. Ale ból stóp był prosty. Uziemiał mnie. Szłam dalej. Mijały mnie samochody. Ludzie wyglądali przez okna. Widzieli kobietę w ładnej sukience idącą boso poboczem drogi, niosącą skórzaną teczkę. Pewnie myśleli, że zwariowałam. Może tak było. A może w końcu widziałam wszystko wyraźnie. Zaczęłam rozumieć, że to nie był wypadek. To nie była kłótnia, która wymknęła się spod kontroli. Moi rodzice nie stracili panowania nad sobą. Lubisz szokujące historie o rodzinnej zemście? To twoje ostatnie przystanie. Zasubskrybuj Włącz dzwoneczek i nie przegap ostatecznego zwrotu akcji! O TYM KANALE Zemsta z Kasią przedstawia historie zemsty, opowieści, rodzinne dramaty, historie rodzinnej zemsty, dramatyczne historie, opowieści o zemście i rodzinnych konfliktach. #ZemstazKasią #historierodzinnejzemsty #rodzinnedramaty #rodzinnazemsta #ost