У нас вы можете посмотреть бесплатно Pih - Pyrex (prod. Hice Beats) / Nocy Kilka Godzin EP или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Kup Nocy Kilka Godzin EP CD oraz zestawy tylko na PIHSZOU.PL https://pihszou.pl oraz ALLEGRO - PIHSZOU_PL https://allegro.pl/uzytkownik/pihszou_pl PREORDER.PL https://preorder.pl/muzyka/polska/non... Pih na FB / pihszou Pih na Instagramie / pihszou DIGITALE http://www.soundline.biz/PIHNonServia... Spotify https://open.spotify.com/album/3lk7Vl... iTunes https://music.apple.com/pl/album/1503... Apple Music https://music.apple.com/pl/album/1503... Tidal https://listen.tidal.com/album/135027530 Amazon Music https://music.amazon.com/albums/B0866... Deezer https://www.deezer.com/pl/album/13742... Plus Music https://plusmusic.pl/album/4038840 BOOKING KONCERTOWY: +48 660 347 892 / pihszou@wp.pl Album: Non Serviam: Nocy Kilka Godzin EP Title: Pyrex Artist: Pih Producer: Hice Beats Dodatkowe klawisze: Baltik Beatz Lyrics: Pih Mix i mastering: Puzzel Cover: Dariusz Jabłoński Rysunek: Warykiewicz Zdjęcie: Gabriela gaba2kilo Brakoniecka Nagrano w WEM Studio / Marek Kubik Label: Pihszou Video: Insane Film PYREX Ej... Ej... Ej... Poczekaj... Poczekaj Kiedy rozkładam swój teleskop... Na dachu... Tyle istnień... Na wyciągnięcie noża... Tak blisko... Pyrex...! ref. Z dachu przygląda się temu światu Widzi tylko zwoje sinych flaków Rynek emocjonalnego krachu Słabych, nieudanych startupów Jego świat w dziwnych jest przebarwieniach Myśli czarne, czarne jak kreda Tu uległa zawsze ulega Mój słodki Jezu… Śmierć - kromka chleba 1. Powierzchowność to tylko fragment sumy, maska, pod naskórkiem ciemność Po ponurej stronie życia z larwy transformacja, trzeźwy nie dotykaj tego Farba drukarska, czarniejsza niż czerń, zapisuje dziś doczesność, amen Jego duszy atrament, przelewa się na ciebie, toniesz pod tym ciężarem Wkrada się przez okna, zagląda w cudze życie W lunecie ciała krążą przed nim po orbicie Patrzy na bezbronne, senne osiedle Już nie tak niedostępne, zimne i obojętne Wygląda jak robota sekty, psy gubią trop, od lat zwodzi śledczych Nie podnosi głosu, podnosi nogę, pogarda, rzeźnik w mięsnym Palnik, acetylen i dobry gry plan, przechodzi do rzeczy, nie zwleka Już jako dziecko nie bał się krwi, to tylko sok z drugiego człowieka Lęk gra na kręgosłupie, jak na wiolonczeli strunie Dekorator wnętrzności, mroku maruder Ciało ćwiartuje, wrzuca do zsypu Innym razem ran de vous w małym bagażniku 2. Jej martwe oczy patrzą na starty, lądowania Pole, krzaki, dzielnica Okęcie Siekierą rozrąbany, szalony uśmiech Stołowym, tępym nożem gardło poderżniete Okrycie ze zwierząt łez - gronostaj Jak szmata zwinięty w kostkach W teatralnej pozie, bólem i cierpieniem wygięta, przerysowana postać Wytrzymała z nim tylko dwie noce A pragnał dać jej dożywocie Wgryzł się w jej piersi, wypluł sutki Zatłukł, tak jak małe dzieci zabijają mrówki Jego bóg jest bardzo okrutny, mój Bóg jest bardzo okrutny Wrzątek z czajnika, padła jej psycha, ubaw po pachy, precz smutki Wszedł w nią nożem, jak kochanek ogier Jechał od dołu, w górę, autostopem W jego twarzy dwie czarne dziury W radiu "Skóra lgnie do skóry" Rżnał jej tajemnicę suchą, spowiadając się na martwe ucho Jego chwiejna materia, koncepcje chore, nigdy nie był amatorem... 3. Kiedy przykrywa go czarna fala Jest tylko narzędziem w rękach Pana Tańczą cienie na ścianach Życie wycofuje się oddechem z ciała Kiedyś skryty, dziś głodny, płynie w nim zło, grzech i krew drapieżnika Zamyka oczy, przełyka, idzie całą szerokoscia ulic chodnika...