У нас вы можете посмотреть бесплатно Włochy #4 - Katakumby Domitilla w Rzymie или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
#Włochy #Katakumby #rzym „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” – ta sentencja znana jest co najmniej od dwóch tysięcy lat. Jedna z takich dróg prowadzących do stolicy byłego imperium cesarzy – Via Ardeatine – skrywa pod sobą niezwykłą tajemnicę: ogromne podziemne katakumby, w których spoczęło być może nawet sto pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców Wiecznego Miasta. Zapraszam Was dziś na „wycieczkę”, z której wiele osób wychodzi bladych i odmienionych. Definicja słowa Katakumby (z greckiego kata czyli –pod -na dole, oraz tymbos czyli -grób) oznacza podziemny cmentarz; to zespół setek lub nawet tysięcy grobów umieszczonych w systemie labiryntów – najczęściej sztucznie wykutych na różnych głębokościach, połączonych ze sobą wąskimi zejściami i korytarzami. Największe europejskie katakumby znajdują się pod Paryżem, w Nicei, w Londynie oraz właśnie w Rzymie. Katakumbami nazywa się czasem także egipskie budowle grobowe z czasów tzw. Średniego Państwa (2050 do 1760 r.p.n.e.) – i zważywszy na podobieństwo formy oraz funkcji jest to określenie jak najbardziej uzasadnione. Pierwsze katakumby w Rzymie pojawiły się pod koniec II wieku naszej ery. Ich powstanie przypisuje się obecności pierwszych chrześcijan oraz wprowadzonym przez nich nowym nurtom ideologicznym. W tamtych czasach zwłoki zmarłych rzymian poddawane były głównie całopaleniu na stosach, co jak należy obiektywnie przyznać miało wiele zalet – było rozwiązaniem zarówno ekonomicznym, jak i nie wymagało wyodrębniania specjalnej przestrzeni na rozległe cmentarzyska. Rzym w tamtych czasach liczył (wg różnych rachub) pomiędzy 600 tysięcy a 1.8 miliona mieszkańców – łuna płonących stosów ze zmarłymi musiała więc każdego dnia i nocy przypominać współczesne nam święte miasta Indii. Wcześni chrześcijanie – inaczej niż wyznawcy Jowisza, Junony, Saturna czy Plutona – uważali jednak, że palenie zwłok to obrzęd barbarzyński i pogański; wg nich wzorem Jezusa Chrystusa ciało każdego chrześcijanina powinno zostać złożone do grobu by tam czekać na zmartwychwstanie. Rzym był miastem kosmopolitycznym, a więc dopuszczał różne obrządki pogrzebowe; nie zabraniał więc nowej wierze takiego rozwiązania (dopiero w późniejszych czasach to właśnie chrześcijanie narzucili miastu i całemu imperium jedną obowiązkową wiarę i rytuały). Ponieważ jednak miasto miało ograniczoną powierzchnię, to na terenie Wiecznego Miasta panował od dawien dawna zakaz grzebania zmarłych w obrębie miejskich murów (zresztą także kremacja była zabroniona w samym mieście) – zakaz ten obowiązywał jeszcze na podstawie praw z tzw. XII Tablic, czyli praw pierwotnych Rzymu. Chcecie składać ciała w ziemi? Dobrze, ale róbcie to poza miastem… Okazja znalezienia odpowiedniego miejsca na cmentarz dla chrześcijan nadarzyła się dość szybko. Na obrzeżach ówczesnego miasta Rzym – przy prowadzącej na południe Półwyspu Apenińskiego drodze Via Ardeatine – znajdowały się kamieniołomy, z których wydobywano surowiec wykorzystywany przy wznoszeniu wspaniałych budowli stolicy imperium. Tutejsza skała była miękka i łatwa w obróbce, był to tzw. wulkaniczny tuf, materiał idealny do tego, by przy niewielkim nakładzie pracy móc drążyć w nim rozległe podziemne korytarze. Dalszy ciąg znajdziecie na moim blogu: https://40latidopiachu.pl/2024/08/23/...