У нас вы можете посмотреть бесплатно Razored - Co ja mogę (Official Music Video) или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
▶️ Subskrybuj: / @razoredai 👥 Facebook: https://www.facebook.com/profile.php?... 📸 Instagram: / razoredai 🎵 Spotify: https://open.spotify.com/artist/0hmfH... 🗣️ VoicedSkill: https://voicedskill.com Tekst: Yeah. Dziewiąta piętnaście. Open space. Znowu to samo. Znowu źle zrobił, widzę to w logach. Kliknął „delete”, dymi podłoga. Miał wysłać fakturę, poszła oferta. Patrzę na niego, mina wstrząśnięta. Ale co ja mogę? Ja nic nie mogę. Zakładam słuchawki, patrzę w podłogę. Szef nic nie widzi, system się sypie. Wypłata wpada, nikt tu nie zipie. Siedzi obok, biurko numer cztery. Ekran mu świeci, same numery. Widziałem rano, jak kopiował dane. Wkleił do złej kolumny, wszystko zmieszane. Klient dzwonił wczoraj, pytał o status. On powiedział, że "taki proces", że "nie nasza wina". Wiem, że zapomniał, wiem, że nie wysłał. Grał w gierkę na telefonie, czas zleciał. Teraz patrzy na mnie, szuka ratunku. Ja biorę łyk kawy, zero szacunku. Nie powiem słowa, nie moja sprawa. To nie mój fakap, to nie moja ława. Wcisnął "wyślij do wszystkich", zamiast do jednego. Poufne dane lecą do każdego. Widzę ten błąd. Odwracam wzrok. Przewijam feeda. Następny krok. Znowu źle zrobił, widzę to w logach. Kliknął „delete”, dymi podłoga. Miał wysłać fakturę, poszła oferta. Patrzę na niego, mina wstrząśnięta. Ale co ja mogę? Ja nic nie mogę. Zakładam słuchawki, patrzę w podłogę. Szef nic nie widzi, system się sypie. Wypłata wpada, nikt tu nie zipie. Zebranie o dwunastej, wchodzi menadżer. Pyta o spadki, włącza pager. Wykres leci w dół, czerwona kreska. Typ z czwórki się poci, to jego klęska. Pyta mnie szef: "Czy widziałeś te pliki?". Mówię: "Nie, sprawdzałem swoje wyniki". Kłamię mu w twarz, bez mrugnięcia okiem. Nie będę konfidentem, idę swym tokiem. Tamten coś bełkocze o błędzie serwera. Że dysk padł, że soft, że afera. Wiem, że skasował projekt o trzeciej. Ale milczę. Taki klimat w tym świecie. Podpisują papiery, zamykają temat. Błąd zamieciony, taki schemat. On oddycha z ulgą, poprawia krawat. Ja wracam do biurka, kończę ten dramat. Nie płacą mi za nadzór. Płacą za obecność. Byle do piątku. Szara codzienność. Zepsuł to zepsuł. Jutro naprawi. Albo i nie. Ktoś inny nas zbawi. Znowu źle zrobił, widzę to w logach. Kliknął „delete”, dymi podłoga. Miał wysłać fakturę, poszła oferta. Patrzę na niego, mina wstrząśnięta. Ale co ja mogę? Ja nic nie mogę. Zakładam słuchawki, patrzę w podłogę. Szef nic nie widzi, system się sypie. Wypłata wpada, nikt tu nie zipie. Co ja mogę... Nic. Scrolluję dalej. Enter. Wyloguj.