У нас вы можете посмотреть бесплатно Razored - Popcorn i George M. (Official Music Video) или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
▶️ Subskrybuj: / @razoredai 👥 Facebook: https://www.facebook.com/profile.php?... 📸 Instagram: / razoredai 🎵 Spotify: https://open.spotify.com/artist/0hmfH... Tekst: George Michael dławi się basem w nieszczelnej kabinie Północ minęła, a my wciąż w tej samej koleinie. Żółte światło latarni kładzie się na masce Bawaria zmęczona życiem, w matowej oprawce. To nie jest Tokio, ziomek, to tylko parking pod blokiem Śnieg stopniał w błoto, a my walczymy z amokiem. W środku parują szyby, czuć tanim energolem Świat śpi pod kołdrą, a my tu rządzimy tym kołem. Chcieliśmy być szybcy, chcieliśmy być wściekli A jesteśmy tylko głośni, w tej betonowej pętli. Ułomny drift, balet na zaciągniętym ręcznym Szukamy poślizgu w tym świecie statycznym i wiecznym. Pod oknami sąsiadów, gdzie gasną ostatnie ledy Strzał z wydechu jak wiwat dla naszej biedy. Last Christmas na pętli, opony piszczą bez siły To nasza pasterka, to nasze spalone chwile. Nieidealny łuk, znów nas wypluło na krawężnik Królowie nocy, którym pękł w życiu każdy miernik. Dwumas błaga o litość, dyfer zaspawany na słowo Miał być ogień na tłokach, a jest tylko niezdrowo. Koledzy na tylnej kanapie, kaptury naciągnięte głęboko Udają, że wciska ich w fotel, przymykając oko. Na to, że to tylko 2.0 w gazie, i ruda szarpie nadkole Ale tu, w tej blaszanej puszcze, mamy własną kontrolę. Ktoś w oknie uchylił firankę, pewnie rzuci wyzwiskiem Mamy to gdzieś, my żyjemy tym jednym uściskiem Kierownicy, co lata jak szalona w dłoniach W oparach benzyny, w tych miejskich błoniach. Redukcja. Odcina. Strzał. To nie wyścigi. To nasz rytuał. Żeby zagłuszyć ciszę, co dzwoni w kieszeniach Żeby poczuć, że coś się jeszcze zmienia. Ułomny drift, balet na zaciągniętym ręcznym Szukamy poślizgu w tym świecie statycznym i wiecznym. Pod oknami sąsiadów, gdzie gasną ostatnie ledy Strzał z wydechu jak wiwat dla naszej biedy. Last Christmas na pętli, opony piszczą bez siły To nasza pasterka, to nasze spalone chwile. Nieidealny łuk, znów nas wypluło na krawężnik Królowie nocy, którym pękł w życiu każdy miernik. Jeszcze jedno kółko. Tylko jedno. Zanim zgaśnie.