У нас вы можете посмотреть бесплатно Studio MPA - Nie deptać jaskółek или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
Studio muzyczno-poetyckie Azyl przedstawia utwór: Nie deptać jaskółek W dole szum miasta i zgrzyt tramwajów ostre dźwięki tną beztroskie powietrze. Nad asfaltem tego betonowego raju, wroni śpiew, skrzydła, huk i trzask jeszcze. Urwany film, cięcie sceny, brutalnie. Na niedokończonym chodniku z nieśmiałości gromadzą się gapie w nieszczęsnej karmie twarzami niepowstrzymanej ciekawości. Na chodniku płyty wilgocią podeszły. Powiała zaskoczeniem, jesienna słota, a tu krwią ubrudzić można podeszwy w pianie z nagłego krwawego błota Nikt tutaj wcześniej tak nie lądował, bez ostrzeżenia, krzyku i wzgardy, do życia swego psychicznych rokowań, na ustach wciąż niosąc, słowo pogardy. Nie depczcie jaskółek, gdy latają nisko, To jest moje ciało, dla was widowisko. Na czystym obrusie płonie krwawa plama, Kokon ciekawość, a ja wciąż tu sama. Wybuchł pocisk z kości, w jasne upadł płyty, Wasze światy całe, a mój już rozbity. Przeżuta przez miasto i zdumionego ciebie, Nie szukaj mnie w tłumie, nie szukaj na niebie. – Nie żyje – ktoś rzuca. Wyrok już zapadł – Chudzina taka – inny ciało studiuje – Może to nie ona, może ktoś ją napadł No co pani mówi, czy się dobrze czuje? – Mieszkała pod siódemką, przyjmowała gości Zerka facet z ukosa bez cienia uśmiechu – Ryzykowny zawód, tak żyć czasem prościej westchnęła kobieta w kobiecym w pośpiechu Wśród nich ty, z paczką papierosów Wyszedłeś na chwilę, tylko po szlugi Słyszysz, lecz jesteś z dala od tych głosów Palenie zabija, wśród etykiet się gubisz? Z początku nie wierzysz pamięć figle płata ostygłe kontury na chłodzie skamielin kładziesz się przy ludziach, a co oni na to oślepiasz ich skrzydłem anielskiej swej bieli Epizodom nie wolno, wpływać na prywatność Ja stygnę w kamiennej, zimnej pościeli Choćbym bardzo chciała, tracę swą przydatność Gdybyśmy mogli, czy byśmy to kiedyś cofnęli? Kot na parapecie z nocnym spojrzeniem – Chodź, połazimy linią cierpienia – Ja przecież nie mogę – mówię ze zdumieniem a on się uśmiecha i w jaskółkę zmienia Każdy krok to chłód, a skóra ogniem płonie Jeden fałszywy ruch i życia tracę pół Ze mną złe nawyki po przegranej stronie Nie martwi mnie to wcale, że polecę w dół. Stawiam stopy na stali, zimnej krawędzi dachu Jaskółki poniżej krążą, muszę uważać na nie Ludzie w dole jak mrówki, nie czuję już strachu Nie deptać jaskółek to poważne na teraz zadanie. Słowa i aranżacja: MR