У нас вы можете посмотреть бесплатно Aira - O kapturku | Hip Hop Bajka | Folk narracyjny или скачать в максимальном доступном качестве, видео которое было загружено на ютуб. Для загрузки выберите вариант из формы ниже:
Если кнопки скачивания не
загрузились
НАЖМИТЕ ЗДЕСЬ или обновите страницу
Если возникают проблемы со скачиванием видео, пожалуйста напишите в поддержку по адресу внизу
страницы.
Спасибо за использование сервиса ClipSaver.ru
„O Kapturku – bajka na niedobranoc” to autorska, humorystyczna opowieść inspirowana folklorem i baśniową narracją. Historia rozgrywa się w mrocznym lesie, gdzie znane motywy bajkowe spotykają się z groteską, absurdem i ludową ironią. To współczesna interpretacja klasycznej baśni — z przymrużeniem oka, ale też z nutą ciemniejszego klimatu. W lesie czai się zbój, pojawia się Baba SzaraYaga, a niewinna wyprawa zamienia się w nieoczekiwaną przygodę. Tekst ma formę narracyjnej historii opowiedzianej rytmem i rymem. Całość utrzymana jest w konwencji bajki dla dorosłych: bez dosłownej przemocy, bez realizmu, za to z humorem, folklorem i baśniową atmosferą. 📜 Tekst autorski 🌲 Klimat: baśń / folklor / dark fantasy 🎶 Gatunek: rap narracyjny / folk / spoken storytelling Materiał ma charakter fikcyjny i artystyczny. #bajka #folklor #darkfantasy #opowiesc #rap #folkhorror #bajkadowartosci #bajkadladoroslych #slowianskiklimat #las #babaszarayaga #kapturek #polskirap #alternatywnarap #folkrap #storytelling Tekst: Za górami za lasami tak się zacznie przecie w środku boru stała chatka co też pewnie wiecie w chatce tej mieszkała baba znana w tym powiecie i raz przyszło pod jej włości zapłakane dziecię „cie cie cie weź zmień to...” wychyliła nos z chałupy baba SzaraYaga co się stało moje dziecię kaszel czy też zgaga babciu miła HELP ratunku zbój w tym lesie grabi jak to było moje dziecię na to mała rzecze najpierw cham mi zeżarł placek i pęto kiełbasy potem se na ruszt zarzucił w plastrach ananasy nawet wtedy się trzymałam gdy kobiałkę złamał lecz na koniec zdoił butlę a to już był dramat czwarty raz już w tym tygodniu idę do swej babci tępy zbój mnie tak wciąż łupi że wracam bez kapci w ciężkich czasach prohibicji woltaż w cenie złota a nalewkę chcę dać babci co by była zdrowa ooj ruszyło stare serce dziecięce zeznanie tutaj trzeba czegoś więcej niż błache przebranie więc zniknęła pędem baba w mroku swej piwniczki tam podeszła pod regalik uchylając drzwiczki „a tam...” Kłosy żyta czysty kryształ szepczą na zachętę Obok stoją kartofelki w smukłym szkle zaklęte Za tym zaraz destylacik, widać owocowy na nim kartka Karol z Rosji to wręcz wyborowy Był tam jeszcze chmiel na gazie wersja jasny ful często chrzczony na dożynkach co wie nawet żul z tyłu był na jajkach ajer dla zbója nie warto w końcu wybór padł na koniak z etykietą startą „nareszcie...” do kobiałki też wleciały wieprzowe skrzydełka gruba kiełba z pajdą chleba do tego osełka kiedy koszyk sprytna baba wypchała po brzegi nałożyła nań chusteczkę w kolorowe pręgi teraz trzeba łachy zmienić więc czas na zaklęcie tekst wyrzekła po indiańsku kręcąc się na pięcie co to było ja tam nie wiem lecz brzmiało proroczo wtedy babę coś oblekło w neonowe ponczo teraz pójdę do twej babci tam gdzie modry ruczaj ty kapturku czekaj na mnie i się stąd nie ruszaj jak po drodze się przydaży że napotkam zbója nie chcę dziecko byś patrzyła jak załatwię... „no no no!” „nie przy dziecku...” no i poszła Szarayaga wydeptanym szlakiem wokół taka sroga cisza jakby zasiał makiem nagle staje przed nią olbrzym ze dwa metry wzrostu łapy cepy gęba w kwadrat tam hektar zarostu wtedy zbój donośnie wrzasnął płosząc tym wiewiórę dawaj mi tu co masz w koszu to zachowasz skórę w ten czas baba rzucić chciała czary po kryjomu ale na nieszczęście wielkie kostur został w domu „no nieee...” już oddała koszyk baba węsząc swą porażkę patrzy jak przez roztargnienie nakarmi watażkę zbój się dobrał do wałówy aż się trzęsły uszy potem butlę wyzerował bo po żarciu suszy lecz czasami jak to w bajkach mają miejsce cuda zbój sie nagle mocno pręży puchnie mu coś w udach w oczy babie wtedy właśnie weszło przerażenie ale zamiast szybkiej akcji zbój runął na ziemię wtedy zbój w jagody wyrżnął koło lisiej dziury i wypadła z ręki flaszka naklejką do góry teraz w świetle widzi kartkę i co napisano końjak dalej ci nie może... to kropla na wiadro „hurrrraaaa, zwycięstwo!”